Ciągają banany mimo zakazu

Choć zakaz pływania łodzi motorowych po Jeziorze Białym obowiązuje od 1 maja do 15 września, to jednak kilku przedsiębiorców ma to za nic. Policja (podobno) robi, co może, czyli kieruje właścicieli motorówek do sądów, bo ci odmawiają przyjmowania mandatów. Łamiący zakaz tłumaczą się najczęściej tym, że złożyli skargę na uchwałę rady powiatu zakazującą pływania do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, więc są „na prawie”.

Trzej lokalni przedsiębiorcy z Okuninki uznali, że prawo ich nie obowiązuje i wbrew zakazowi wożą turystów po Jeziorze Białym, zarówno w motorówce, jak i na dmuchanych bananach czy innych tego typu urządzeniach. Oczywiście robią to komercyjnie, pobierając za to opłatę. Pierwsze przypadki nielegalnego przewozu turystów zgłosili nam wypoczywający już w sobotę, 22 lipca. Następne były niemal codziennie. Policja, oprócz soboty (23 lipca) nie miała zgłoszeń o łamaniu zakazu.
Przedsiębiorcy tłumaczą swoje postępowanie skargą złożoną do WSA. Zarzucają w nim m.in. ograniczanie działalności gospodarczej oraz… brak działań rady powiatu w kierunku ustalenia warunków akustycznych nad tymi jeziorami. Oczywiście do sądowego rozstrzygnięcia jeszcze daleko, ale sezon jest krótki i kasa ucieka, wiec trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce i nie czekać na sądy – taki zapewne tok rozumowania przyjęli właściciele sprzętu motorowego. Wielu turystów niechętnie patrzy na tego rodzaju atrakcję. Ale bywają i ich zwolennicy. Białe w końcu to miejsce, które nigdy nie zasypia.
Przypomnijmy, że 27 kwietnia br. Rada Powiatu we Włodawie podjęła uchwałę ws. ograniczenia używania jednostek pływających o napędzie motorowym na jeziorach Białe i Glinki, na jej podstawie wprowadziła całkowity zakaz używania tych jednostek od 1 maja do połowy września każdego roku. Wcześniej obowiązywała zasada, że zarząd powiatu udzielał kilku przedsiębiorcom co roku zezwoleń na działalność gospodarczą prowadzoną na tych jeziorach. Jednak na początku tego roku wojewoda dopatrzył się (w wyniku donosu oczywiście), że ustawa nie daje takich kompetencji zarządowi. – Po żądaniu przez wojewodę uchylania uchwały powiatu z 2004 r. decyzja mogła być tylko jedna – tłumaczył starosta włodawski Andrzej Romańczuk. W dyskusji dotyczącej tej uchwały głos zabierali nie tylko radni, ale i przedsiębiorcy. – Rozumiemy, że wszystkim nie można pozwolić pływać – mówił jeden z motorowodniaków. – Jednak wydaliśmy rozsądne pieniądze na sprzęt, dajemy zatrudnienie wielu młodym ludziom i często ratujemy zdrowie i życie w nagłych przypadkach. Chodzi nam o to, aby utrzymać w dalszym ciągu te kilka zezwoleń na pływanie łodziami motorowymi.
Ostatecznie radni zmienili swoją uchwałę z 2004 r. Skutkiem tej zmiany jest to, że od 1 maja do 15 września każdego roku na jeziorach: Białym i Glinki nie mogły pływać żadne łodzie czy skutery o napędzie motorowym. Oczywiście poza motorówkami służb. Jak się jednak okazało, niektórzy jednak podejmują ryzyko i wożą turystów na kołach czy bananach. (pk)