Ciołek broni karnego i ratuje punkt

ChKS CHEŁMIANKA – SOKÓŁ SIENIAWA 1:1 (0:1)
0:1 – Hass (13), 1:1 – Skoczylas (89).


ChKS: Ciołek – Kotowicz, Wołos, Kanarek (80 Skoczylas), D. Brzozowski, Adamski (62 Dąbrowski), Bednara (46 Wawryszczuk), Bonin, Brzyski, Prytuliak, Myśliwiecki (46 Wójcik).

Po dobrym, choć przegranym meczu w Puławach przeciwko faworyzowanej Wiśle, wiele wskazywało na to, że Chełmianka powinna skutecznie powalczyć o pierwsze w tym sezonie trzy punkty przed własną publicznością. Rywal do łatwych nie należał. W czterech dotąd rozegranych spotkaniach Sokół zanotował komplet zwycięstw.

Niestety, gospodarze źle weszli w mecz. Od samego początku stroną dyktującą warunki gry na boisku był Sokół. Już w 4 min. kąśliwie na bramkę Sebastiana Ciołka uderzył Amerykanin Daquan King, ale chełmski bramkarz był na posterunku. W 11 min. odpowiedziała Chełmianka. Przemysław Kanarek zagrał długą piłkę w kierunku Huberta Kotowicza, ten odegrał na szesnasty metr, a Oleksii Prytuliak uderzył mocno, jednak prosto w golkipera rywali.

To była jedyna składna akcja gospodarzy w pierwszych 30 minutach gry. Sokół natomiast prostymi środkami podchodził pod pole karne Chełmianki. Bardzo duże zagrożenie stwarzał doświadczony, rosły napastnik Paweł Hass. To właśnie on dał gościom prowadzenie. W 13 min. długą piłkę z własnej połowy pod pole karne Chełmianki zagrał Patryk Kapuściński. Złe ustawienie Michała Wołosa i Kanarka wykorzystał Hass, który technicznym uderzeniem wewnętrzną częścią stopy z 18 m posłał piłkę niemalże w samo okienko bramki Ciołka.

Gospodarze obudzili się dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy. W 45 min. z wolnego uderzał Tomasz Brzyski, lecz prosto w mur. Dobitkę Wołosa obronił bramkarz Sokoła. W doliczonym czasie gry świetnym zagraniem na wolne pole popisał się Prytuliak. Piotr Adamski urwał się obrońcom i znalazł się w stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Zamiast umieścić piłkę w siatce, kopnął ją zbyt lekko, prosto w ręce bramkarza Mateusza Zająca.

Dwie zmiany w zespole, jakich w przerwie dokonał trener Tomasz Złomańczuk, sprawiły, że w drugiej połowie Chełmianka zagrała o niebo lepiej. Grę w ofensywie rozruszał Krystian Wójcik. Sokół już nie miał tyle do powiedzenia, co w pierwszej części gry. Z każdą minutą rosła przewaga gospodarzy. Inna sprawa, że na początku drugiej odsłony nad stadionem przeszła ulewa, utrudniając poczynania obu zespołów.

Chełmianka za wszelką cenę starała się doprowadzić do remisu, ale sztuki tej dokonała dopiero w 89 min. W polu karnym Sokoła w potwornym zamieszaniu na bramkę przeciwnika uderzał Dawid Brzozowski, jednak obrońcy zblokowali strzał. Piłka spadła pod nogi Dawida Skoczylasa, który uderzył pod poprzeczkę i nie do obrony. Minutę później mogło być 2:1 dla Chełmianki. Po odbiorze piłki przed polem karnym gości, Wójcik zagrał futbolówkę wzdłuż bramki, ale nikt do niej nie dobiegł i nie umieścił w siatce.

Kiedy wydawało się, że w tym meczu już nic ciekawego się nie wydarzy, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Ciołek sfaulował w polu karnym zawodnika z Sieniawy i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Kacper Drelich uderzył silnie, ale bramkarz Chełmianki wyczekał rywala do samego końca i pewnie obronił jego uderzenie, rehabilitując się za przewinienie i ratując swojej drużynie jeden punkt. Ciekawostką jest fakt, że przed rokiem w meczu Chełmianki z Sokołem w ostatniej minucie goście również mieli rzut karny i też go nie wykorzystali. Wówczas skuteczną paradą popisał się Cezary Osuch, strzegący chełmskiej bramki. Spotkanie ostatecznie zakończyło się bezbramkowym remisem. (r)