Co dalej z górkami czechowskimi?

Ponad dwa miesiące od złożenia, a trzy dni po referendum w sprawie górek czechowskich radni rozpatrzyli petycję Fundacji Wolności, która chciała, aby treść pytania referendalnego przed głosowaniem została skonsultowana z mieszkańcami. Internauci są zbulwersowani.

Przypomnijmy, że pytanie, na które 7 kwietnia odpowiadali lublinianie, brzmiało: „Czy jest Pan/Pani za tym aby Gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na nie więcej niż 30 ha terenu tzw. górek czechowskich, w zamian za sfinansowanie przez obecnego właściciela zagospodarowania pozostałych 75 ha tego terenu, jako zieleni publicznej (parku naturalistycznego), przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów i przekazanie go Gminie Lublin?”.

Zastrzeżenia do jego brzmienia miał Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności, który chciał, aby urzędnicy skonsultowali z mieszkańcami treść pytania. 72 dni przed głosowaniem skierował w tej sprawie petycję do radnych. Zaproponował kilka wariantów pytania referendalnego: „Czy jesteś za tym, by zmienić miejscowy plan zagospodarowania górek czechowskich, tak by TBV mógł na nich wybudować nowe osiedla mieszkaniowe, a miasto ze swojego budżetu zapewnić infrastrukturę niezbędną do ich funkcjonowania?”, „Czy jesteś za zwiększeniem zabudowy górek czechowskich?”, „Czy jesteś za utrzymaniem zapisów obecnego studium zagospodarowania wobec terenu należącego do TBV na górkach czechowskich, w celu zapewniania najmocniejszej ochrony środowiska naturalnego?”.

Projekt został rozpatrzony przez działającą przy radzie miasta komisję skarg, wniosków i petycji dopiero 10 kwietnia, a więc trzy dni po głosowaniu w referendum. Skąd taki termin? Radny Marcin Bubicz, przewodniczący komisji, tłumaczy, że czekał na opinię urzędników. Nie przekonał jednak internautów, którzy w dosadny sposób ocenili jego działania. „Bareja przewraca się w grobie”, „Centralnie plują bezkarnie w twarz” – to wybrane opinie internautów na facebookowym profilu Fundacji Wolności. Petycja, co nie było trudne do przewidzenia, została odrzucona.

W referendum głosów na „nie” było ponad dwa razy więcej niż na „tak”, ale głosowanie było nieważne, gdyż frekwencja wyniosła niespełna 13 procent. – Skoro jednak się odbyło, apelujemy do prezydenta Krzysztofa Żuka, aby nie chował głowy w piasek i uwzględnił stanowisko mieszkańców. To nie przypadek, że mimo wytężonej kampanii prowadzonej przez dewelopera ludzie zagłosowali na „nie” – skomentował dzień po głosowaniu Tomasz Pitucha z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

– Będziemy się zastanawiać nad dalszymi krokami – odpowiedział Michał Krawczyk, przewodniczący klubu radnych Żuka.

Grzegorz Rekiel