Co dalej z II LO?

Ostatni rok szkolny był dla II Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie wyjątkowo burzliwy. Zwolnienia, odwołania do sądu pracy i ciągłe wojny między dyrektor a pracownikami. A wszystko to odbija się na Bogu ducha winnych uczniach. Wyniki matur były zaskakująco dobre, ale nabór do klas pierwszych – przerażająco niski. Czy to początek końca cenionej przez lata szkoły?

– W każdym środowisku są lepsze i gorsze momenty. Tak było i w II LO, ale wyniki egzaminu maturalnego wykazały efektywność pracy nauczycieli i uczniów oraz właściwą współpracę z rodzicami. Zajęcia dodatkowe, próbne egzaminy maturalne, a przede wszystkim ciężka praca na lekcjach dała najlepsze wyniki maturalne w Chełmie – komentuje sytuację Marta Klasura, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie.
To, z jakim wynikiem zakończą edukację tegoroczni maturzyści, było wielką niewiadomą. Szczególnie, że chcąc nie chcąc nauczyciele w ostatnim roku ich edukacji mieli głowy zajęte czymś innym niż przekazywaniem wiedzy licealistom. Co rusz dało się słyszeć o kolejnych zwolnieniach lekarskich i kłótniach między „dwoma obozami (zwolenników i przeciwników Klasury). W świetle najlepszych w mieście wyników matur można by pomyśleć, że mimo obaw, napięta atmosfera na korytarzach nie odbiła się aż tak bardzo na uczniach. Ale czy faktycznie? O tym zadecydują dopiero wyniki, z jakimi skończą edukację ci, którzy od września pójdą do klas drugich i trzecich. Bo tak naprawdę większość skarg i zażaleń na dyrektor i nauczycieli pochodziła właśnie od ich rodziców.
Niestety, ceniona przez lata szkoła coraz bardziej się pogrąża. Najgorsze, że razem ze sobą na dno ciągnie miasto, obciążając jego budżet. Na jednej z narad dyrektorów chełmskich szkół ponadgimnazjalnych prezydent Stanisław Mościcki apelował, by w organizacji roku planować o jedną klasę mniej, niż dyrektorzy chcą faktycznie utworzyć. Profilaktycznie, bo w razie udanego naboru, prościej zwiększyć liczbę oddziałów i wycofać dane nauczycielom wypowiedzenia. W drugą stronę nie działa to tak łatwo. Wszyscy dyrektorzy szkół tak postąpili… poza Klasurą. Dlaczego? Skoro chętnych do nauki w II LO jest jak na lekarstwo, co stanie się z nauczycielami, którzy zostali ujęci w organizacji roku, ale w praktyce może nie być dla nich godzin? Będą zalegać całymi dniami w pokoju nauczycielskim, pić kawę, a miasto będzie wypłacać im pensje? Na to pytanie dyrektor II LO już nie odpowiada. M. Klasura zbywa jedynie, mówiąc, że „po 27 lipca zostanie opracowany aneks do organizacji roku szkolnego 2016/2017, który wykaże ewentualne braki”.
Na korytarzach urzędu szepcze się, że wybór nowej dyrektor liceum okazał się nietrafiony. Klasura miała zapanować nad wojującymi pracownikami, a po dobrze zapowiadającej się na początku rewolucji, delikatnie ujmując, lekko się pogubiła. Mówi się, że nawet ci, którzy na początku ją wspierali – teraz tego żałują.
Atmosfera zagęszcza się coraz bardziej. Nie zanosi się na poprawę, bo wyrokiem sądu od 1 września do pracy ma wrócić zwolniona z II LO anglistka (choć Klasura złożyła odwołanie do sądu okręgowego). A w kolejce do rozpatrzenia czekają 4 inne pozwy złożone przez nauczycieli z wieloletnim stażem, którzy w maju br. dostali wypowiedzenia. Na wszystkim jak zwykle ucierpią uczniowie.
Czy dyrektor ma plan na ratowanie wizerunku „Dreszera” i pomysł na ratowanie szkoły – tak, by nie powtórzyć za rok tragicznych wyników rekrutacji? – Mniejszy nabór jest dla nas wszystkich motywacją do jeszcze lepszych działań oraz promocji szkoły w środowisku – przekonuje M. Klasura. – Na pewno skoncentrujemy się na współpracy z uczelniami zgodnie z podpisanymi umowami patronackimi. Każda klasa pierwsza ma patronat uczelni wyższej oraz koordynatora, który będzie kierować pracami. Nasza młodzież już brała udział w wykładach i laboratoriach na uczelniach patronackich. Od września zaczną się atrakcje edukacyjne dla pierwszaków – zapewnia dyrektor II LO.
Oby to wystarczyło… (pc)