Co gubią świdniczanie?

Rowery, telefony komórkowe, siatki z zakupami, piłki i klucze – m.in. takie przedmioty trafiają do Biura Rzeczy Znalezionych w Świdniku. Ich właściciele najczęściej nigdy nie zgłaszają się po odbiór swojej zguby.


Świdnickie Biuro Rzeczy znalezionych działa w Starostwie Powiatowym. Przyjmowane są do niego przedmioty znalezione na terenie powiatu świdnickiego w tym również: pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz przedmioty o wartości naukowej i artystycznej. Jednak znacznie częściej mieszkańcy miasta i powiatu przynoszą tu znalezione torebki, futbolówki, rowery, klucze z breloczkami, telefony komórkowe, reklamówki czy plecaki.
– Z ciekawszych rzeczy mieliśmy komplet zimowych opon, oświetlenie choinkowe, sejf, który nie nadawał się już do niczego i torbę wypełnioną 170 biustonoszami – wylicza Małgorzata Wyszomirska ze Starostwa Powiatowego w Świdniku, która prowadzi biuro.
Znalezione rzeczy świdniczanie przynoszą do starostwa, a te trafiają stąd na policję.
– To dlatego, że nie dysponujemy magazynem, w którym moglibyśmy to gromadzić, choć niebawem powinno się to zmienić. Póki co korzystamy z uprzejmości Komendy Powiatowej Policji w Świdniku – dodaje M. Wyszomirska.
Właścicieli zaginionych rzeczy biuro poszukuje przez zamieszczanie ogłoszeń na stronie internetowej starostwa oraz na tablicy ogłoszeń. A gdy zguba przedstawia znaczną wartość, albo jest to potrzebne ze względu na jej właściwości lub okoliczności w jakich została znaleziona, także przez ogłoszenia w prasie. Jednak właściciele znalezionych przedmiotów zazwyczaj się po nie nie zgłaszają. Zgodnie z regulaminem biura na ich odbiór mają dwa lata. Jeśli tego nie zrobią, depozyt jest likwidowany. No chyba, że jest coś warty. Wówczas jest przekazywany różnym organizacjom.
– Na przykład telefony komórkowe, po które nikt się nie zgłosił trafiły do schroniska dla bezdomnych mężczyzn, a staniki do domu dziecka – mówi Małgorzata Wyszomirska.
Zdarza się, że biuro odwiedzają osoby, które coś zgubiły, ale niestety nikt tych rzeczy do biura nie przyniósł.
– Mieliśmy ostatnio pana, który zgubił smartfona i panią, która zapodziała laptopa. Wzięliśmy od nich dane kontaktowe. Tylko tyle mogliśmy zrobić, bo niestety nikt nam tych przedmiotów nie przyniósł. Zapewne dlatego, że miały niemałą wartość – mówi Małgorzata Wyszomirska. (w)