Co to jest rondo?

Polska to taki dziwny kraj, w którym nawet jeśli coś jest ściśle określone przez przepisy albo nawet jest w nich wprost zapisane – to i tak lepiej, gdyby ktoś to jeszcze dodatkowo stwierdził. Tak dla pewności…


A już w ogóle najlepiej, jeśli zechce to uczynić sąd. I tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie musiał wytłumaczyć – i to instruktorowi jazdy! – kiedy należy, a kiedy nie trzeba włączać kierunkowskazu podczas przejazdu przez skrzyżowanie o ruchu okrężnym.
Auto nie choinka
Zaprawdę więc jesteśmy państwem i społeczeństwem śmiało pokonującym przeszkody, które sami sobie nawzajem piętrzymy. Oto od zarania motoryzacji w Polsce (czyli co najmniej od rozpoczęcia masowej produkcji maluchów) wiadomo, że migacz wrzuca się dopiero na zjeździe z ronda, a nie przy wjeździe na nie, Bo przecież poruszając się po łuku bynajmniej nigdzie nie skręcamy, a manewr ten wykonujemy dopiero na zjeździe ze skrzyżowania. Proste? Proste. To znaczy w teorii, w praktyce bowiem za wierność przepisom ruchu drogowego można nawet… oblać egzamin na prawo jazdy. Przynajmniej w lubelskim WORD-zie.
Jak ustalił WSA – że posłużymy się tą znaną z relacji sądowych formułą – w kwietniu 2017 r. „Z. K. przystąpił do egzaminu praktycznego na prawo jazdy w zakresie kategorii B” w lubelskim Ośrodku. „Z. K. przystąpił do wykonania zadań egzaminacyjnych realizowanych na placu manewrowym ośrodka egzaminowania. Druga część egzaminu była realizowana w ruchu drogowym. W trakcie trwania tej części egzaminu, w ocenie egzaminatora, Z. K. dwukrotnie nieprawidłowo wykonał to samo zadanie egzaminacyjne. Polegało ono na wykonaniu manewru zmiany kierunku jazdy w lewo. Według egzaminatora, w obu przypadkach błąd polegał na braku zasygnalizowania zmiany kierunku jazdy w lewo podczas przejazdu przez skrzyżowanie o ruchu okrężnym”. Mówiąc po ludzku zachował się jak każdy douczony kierowca, nie robiąc z samochodu choinki migającej raz po tej, raz w innej stronie, co jednak zakwestionowała egzaminatorka, rzeczonego K. oblewając. I słusznie, w końcu WORD-y utrzymują się z opłat egzaminacyjnych, w tym zwłaszcza tych powtórzonych!
Egzaminatorka się uwzięła?
Lekko poirytowany niedoszły kierowca odwołał się marszałka województwa, a ten oblany egzamin unieważnił. I w tym momencie instruktorka sprawę potraktowała osobiście, uznając, że może i na przepisach kodeksu ruchu drogowego to się nie zna, ale za to spróbuje swoich sił w postępowaniu administracyjnym! I tak ta absurdalna sprawa trafiła najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które musiało z całą powagą dokonać wykładni, co to jest skrzyżowanie, przyznając oczywiście rację marszałkowi i nieszczęsnemu zdającemu. „Stosownie do § 36 ust. 1 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych, znak C-12 „ruch okrężny” oznacza, że na skrzyżowaniu ruch odbywa się ruchem okrężnym dookoła wyspy lub placu w kierunku wskazanym na znaku. Zatem przy wjeździe na takie skrzyżowanie kierujący zachowuje swój dotychczasowy kierunek ruchu. Zmiana kierunku ruchu następuje dopiero przy opuszczaniu skrzyżowania o ruchu okrężnym. Z momentem opuszczenia ronda kierujący pojazdem powinien manewr ten zasygnalizować poprzez włączenie prawego kierunkowskazu. Wjeżdżający na skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie może sygnalizować zmiany kierunku ruchu lewym kierunkowskazem” – stwierdziło SKO, jednak i cytowanie przepisów nie przekonało zawziętej egzaminatorki.
Pomyśleć o ludziach
Sprawa trafiła więc do sądu, który decyzję SKO podtrzymał. Sęk w tym, że uparta egzaminatorka może jeszcze zawrócić głowę nawet Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu, a do tego czasu strach pomyśleć, kogo jeszcze i pod jakim pretekstem może podczas egzaminu ukrzywdzić. – To kolejny ważny wyrok. W końcu ktoś utarł nosa niedouczonym egzaminatorom – nie kryje zadowolenia Maciej Kulka, założyciel jednego z głównych lubelskich ośrodków szkolenia kierowców.
Faktycznie, wymaganie zachowań rodem z księżyca stało się plagą lubelskich egzaminów na prawo jazdy – i tak przecież w Polsce doprowadzonych już do absurdu swoim rozbudowaniem i złożonością. Wyrok lubelskiego WSA to tylko mały krok w stronę normalności. Większym byłaby oczywiście reforma systemowa, choćby zrywająca demoralizujący WORD-y system: „im więcej oblejecie – tym więcej zarobicie”. TAK