Coraz mniej kupujących

Coraz więcej ofert sprzedaży mieszkań, domów, lokali użytkowych i działek a coraz mniej kupujących. Tak zmienił się rynek nieruchomości w Chełmie na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy. – Dzisiaj to klient z gotówką dyktuje warunki – przyznają właściciele biur nieruchomości. Ale chociaż ogłoszeń jest zdecydowanie więcej a kupujących jak na lekarstwo, to ceny wciąż są wysokie.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy można dokładnie zaobserwować, jak rynek nieruchomości zmienia się pod wpływem wojny, wysokich stóp procentowych i rosnącej inflacji. Jeszcze przed rokiem ogłoszenia o sprzedaży mieszkań – jeśli już pojawiały się w serwisach internetowych czy gazetach – to szybko znikały, bo właściciele bez problemu znajdowali kupców. Dzisiaj trafienie kupującego nie jest już takie proste. Tylko wyjątkowe okazje i dobre lokalizacje wzbudzają zainteresowanie.

– Dobrze to widać na przykładzie nieruchomości wystawianych przez miasto Chełm czy sąsiednie gminy. Działki przy drogach gruntowych, bez pełnego uzbrojenie wiszą w Biuletynach Informacji Publicznej i w kolejnych przetargach nie ma na nie chętnych. A malutka działka przy ul. Jordana, niemal w centrum Chełma, którą miasto wystawiło za 42 tys. zł, sprzedana została za prawie dwa razy więcej – przyznają pośrednicy nieruchomości w Chełmie. A z drugiej pokazują oferty małych mieszkań, które zawsze cieszyły się dużym zainteresowanie, a teraz „zalegają” w ogłoszeniach.

– Trochę w tym wina samych pośredników nieruchomości, którzy zamiast uczciwie doradzić właścicielom, obiecują im złote góry i wysokie ceny tylko po to, żeby pozyskać ofertę dla siebie – mówi Ireneusz Rolewicz, właściciel biura obsługi prawnej nieruchomości „VETO” z Chełma. – Potem się okazuje, że miesiącami nie ma żadnego zainteresowania nieruchomością, bo cena odstrasza. Ale co się dziwić, jeśli ktoś za kawalerkę o powierzchni 35 mkw., do kompletnego remontu, oczekuje ponad 200 tys. zł? To absurdalna cena.

I. Rolewicz przyznaje, że pojawia się znacznie więcej ofert sprzedaży nieruchomości niż przed rokiem. Jest też znacznie więcej licytacji komorniczych. – To może być początek niedobrego trendu związanego np. z kłopotami właścicieli, którzy popadają w problemy finansowe – mówi. – Urosły stopy procentowe a co za tym idzie, wzrosły raty kredytów. W górę poszły też koszty utrzymania mieszkań – czynsze, ogrzewanie, prąd, woda itp. A do wszystkiego dochodzi inflacja, która zjada pensje i oszczędności.

Zdaniem pośredników od nieruchomości, kto chciał dobrze sprzedać mieszkanie, dom czy działkę, to w zasadzie stracił na to szansę. Ale co ciekawe ceny ofertowe jeszcze nie spadły. – Ale to tylko kwestia czasu. Dzisiaj to klient z gotówką dyktuje warunki – mówią.

– Teraz wszyscy wyczekują, sondują. Sprzedający jeszcze liczą na dobrą cenę a kupujący patrząc na to, co dzieje się w gospodarce i polityce i wstrzymują z transakcjami, bo liczą na to, że te ceny spadną. I zapewne tak będzie. W końcu ceny osiągną jakiś poziom racjonalności – uważa I. Rolewicz.

Duży kłopot mają też właściciele lokali użytkowych, które teraz jeszcze trudniej sprzedać niż mieszkania. – Brakuje zainteresowania lokalami nawet wydawałoby się w doskonałej lokalizacji, bo w centrum miasta, np. przy ul. Lwowskiej. Ciągnie się mit, że taki lokal to dobra lokata kapitału i gdy robię wycenę, to widzę, że znacznie rozbiega się z oczekiwaniami właścicieli – mówi I. Rolewicz. – I w tym przypadku ceny z powodu bariery popytu również spadną.

Pośrednicy, którzy od lat funkcjonują w naszym regionie, mówią, że przeżywali wiele zwrotów i kryzysów na rynku nieruchomości, ale tak głębokiego jak ten, który właśnie się zaczyna, jeszcze nie było. (bf)