Covid im wszystko wybaczy?

Co się takiego wydarzyło, że rządzący potrzebują ustawy ‘’Bezkarność+’’? – zastanawiali się w ubiegłym tygodniu przedstawiciele Konfederacji, nawiązując do projektu ustawy o „bezkarności urzędników podejmujących działania w walce z koronawirusem”. Ostatecznie projekt został wycofany z porządku obrad ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu.

Chodzi o projekt ustawy dotyczącej „bezkarności urzędników podejmujących działania w celu przeciwdziałania Covid-19”. Ostatecznie został on wycofany z porządku obrad ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu, po tym jak przedstawiciele wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro zapowiedzieli, że zagłosują przeciwko projektowi.

Przeciwko projektowi byli też przedstawiciele Konfederacji. – Według Konfederacji ustawa ‘’Bezkarność+” jest próbą legalizacji bezprawia. Pod pretekstem walki z COVID-19 władza chce wprowadzić swoją całkowitą bezkarność i maksymalnie ograniczyć nam swobody obywatelskie – uważają puławscy przedstawiciele ugrupowania.

– Uzasadnieniem do wprowadzenia tej ustawy jest pandemia, ale ta pandemia trwa już ponad 6 miesięcy. Moment wprowadzenia tych przepisów rodzi pytania. Co się takiego wydarzyło, że rządzący potrzebują ustawy ‘’Bezkarność+’’? Jakie rząd planuje podjąć działania, że za pomocą tej ustawy chce uniknąć odpowiedzialności? – zastanawiał się Artur Pietras z puławskiej Konfederacji.

Jakub Warda z Konfederacji ocenił, że „taka ustawa wprowadza bezprawie, a wręcz jest swoistą zachętą do nadużywania uprawnień przez pracowników administracji publicznej”.

– Stanowisko Konfederacji w tej sprawie jest jasne: „nie” dla urzędniczej bezkarności. Znajdujemy się przed biurem poselskim Krzysztofa Szulowskiego (Prawo i Sprawiedliwość) i za chwilę w tymże biurze złożymy pismo, w którym apelujemy o zagłosowanie przeciwko tej ustawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu – tłumaczył Warda, nie wiedząc jeszcze, że do głosowania w tej sprawie nie dojdzie.

Działacze ugrupowania nie zastali posła Szulowskiego w swoim biurze, dlatego złożyli pismo na ręce radnego Michała Śmicha, który wówczas pełnił tam dyżur. GR