Cyberwojna w kampanii

Polityczna walka trwa nie tylko na plakatach. Oszczerstwa, insynuacje, fałszywe konta. Taki obraz zdaniem polityków PiS przybiera chełmska kampania samorządowa w internecie. Chcą, by do akcji wkroczyły organy ścigania.

Dziś kampania wyborcza to nie tylko billboardy, ulotki i spotkania z wyborcami. Do gry dołączył także internet. Chełmscy kandydaci zarówno do rady miasta, jak i ci widzący siebie w fotelu prezydenta, hurtem uaktywnili się w tej przestrzeni przed kilkoma tygodniami. Szybko jednak odkryli jej ciemną stronę.

Zamiast merytorycznej debaty, politycy muszą zmierzyć się w sieci z wyzwiskami oraz obrzucaniem się błotem. I – jak się okazuje – tego typu komentarze publikowane są w ich kierunku z fałszywych kont na portalach społecznościowych (z fikcyjnymi danymi podawanymi w taki sposób, aby przypominały konta prawdziwych mieszkańców Chełma).

Na niedługo przed zamknięciem tego numeru dowiedzieliśmy się, że sztab kandydata na prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości – Jakuba Banaszka, ma zebrany materiał dowodowy w tej sprawie i przekaże go organom ścigania w celu zbadania tożsamości autorów obraźliwych wpisów.

– Nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody na taką formę kampanii. Ani na obrażanie kogokolwiek, ani tym bardziej na rozsiewanie kłamstw. A to właśnie działo się na tych fałszywych kontach i dotyczyło zarówno mnie, jak też niektórych innych kandydatów – komentuje J. Banaszek. (red)