Cyrylica kłuje w oczy. Kogo?

„Cyrylicą powinno być napisane przy wjeździe do Chełma wypier*****” – to jeden z głosów w dyskusji o zasadności wywieszania w mieście banerów reklamowych w języku ukraińskim. I co gorsza – to wciąż nie jest najostrzejsze stanowisko w tej sprawie, jakie pod swoim imieniem i nazwiskiem na Facebooku opublikowali chełmianie.

Kto by przypuszczał, że jedno, z pozoru błahe pytanie, wywoła publiczne wylewanie jadu i nienawiści.
– Chciałbym zapytać was chełmianie, co sądzicie o wywieszaniu banerów reklamowych w języku ukraińskim? – spytał ktoś anonimowo za pośrednictwem jednego z chełmskich portali internetowych. Dalej wyliczył, że widział reklamy pisane cyrylicą przy ul. Szkolnej, obok PKS i przy ul. Lwowskiej.
I się zaczęło. Choć pierwsze komentarze nie zapowiadały tego, do czego doprowadzi ta dyskusja.
– Są to są. Chciał czy nie, jesteśmy bardzo blisko granicy. Ukraińców w naszym mieście coraz więcej to i banery w ich języku się pojawiają. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale coraz bardziej czuję się tu jakbym nie był u siebie – napisał chełmianin.
Później jednak wypowiedzi przybierały coraz bardziej ksenofobiczny charakter. Zaczęły podać wulgarne komentarze (Cyrylicą powinno być napisane przy wjeździe do Chełma wypier*****), włącznie z wciąganiem w dyskusję zaszłości historycznych pomiędzy naszymi narodami (Lepiej przypomnijcie sobie, jak Ukraińcy zachowali się podczas drugiej wojny światoweji)…
Z drugiej strony, nie zabrakło głosów broniących naszych sąsiadów zza wschodniej granicy (Raczej powinniśmy powiedzieć: Chwała Ukrainie ze jej lud przyjeżdża do tego zapyziałego miasteczka i wspomaga nasza gospodarkę).

Więcej Ukraińców, większa niechęć

Taka dyskusja to namacalny wyraz tego, o czym pisaliśmy przed kilkoma tygodniami. Mamy do czynienia z diametralną zmianą nastawienia Polaków do Ukraińców. Swego czasu byli jednym z najbardziej lubianych przez nas narodów. Dziś nasza sympatia do nich wyraźnie spada (z raportu Centrum Badania Opinii Społecznej wynika, że tylko w ciągu roku był to spadek z 36 do 24 proc.), przy jednoczesnym wzroście niechęci (z 32 do 40 proc.).
Te wyniki w przypadku naszego regionu są o tyle ważne, że to właśnie tutaj osiedla się wielu Ukraińców. Już od kilku lat słyszymy o masowej emigracji naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, którzy Polskę widzą jako kraj zachodni, w którym żyje się i zarabia znacznie lepiej niż na Ukrainie.
– Liczba cudzoziemców podejmujących pracę w powiecie chełmskim systematycznie rośnie. W 2014 roku do urzędu pracy pracodawcy złożyli 186 oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obcokrajowcom. Rok później takich oświadczeń było już 690, w 2016 roku – 1 020, a w 2017 – 1 146. W przeważającej większości (ok. 95 proc.) dotyczą one obywateli Ukrainy – słyszymy z Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie.
A skoro Ukraińców pracuje tu i żyje coraz więcej, nic dziwnego, że dla handlowców zaczynają odgrywać znaczącą rolę jako konsumenci. W ubiegłym tygodniu głośno było o chełmskiej Castoramie, która jako pierwszy wielkopowierzchniowy sklep w województwie lubelskim, zdecydowała się na dwujęzyczne opisy sklepowych alejek. To jednak nie pierwsza tego typu duża kampania skierowana do obywateli Ukrainy. Walkę o tych klientów już jakiś czas temu rozpoczęły największe świadczące usługi w Polsce sieci komórkowe, które nie tylko obniżyły stawki połączeń z Polski na Ukrainę, ale także przygotowały spoty telewizyjne z ukraińskimi napisami. Skoro zatem wielkie firmy decydują się na ukłon w stronę nowych klientów, nie sposób dziwić się handlowcom przygranicznego miasta, jakim jest Chełm, którzy chcą na nich zarobić.

Komu przeszkadza, komu nie

Zygmunt Gardziński, przewodniczący Rady Miasta Chełm, w odniesieniu do toczącej się dyskusji o zasadności wywieszania banerów w języku ukraińskim, mówi, że jemu to zupełnie nie przeszkadza. – Patrzę na nasze miasto przez pryzmat możliwości rozwoju. Na tle kraju w dalszym ciągu mamy wysokie bezrobocie i mało podmiotów gospodarczych – podkreśla radny.
Budowanie współpracy gospodarczej byłoby zapewne łatwiejsze, gdyby cieniem na relacjach obu narodów nie kładły się negatywne wydarzenia historyczne, które do dnia dzisiejszego znajdują odzwierciedlenie w zachowaniach polityków i zwykłych obywateli. A w ostatnich latach przybrały na sile.
– Rozumiem przedsiębiorców, którzy chcą pozyskać nowych klientów w postaci obywateli Ukrainy. Nie widzę w tym żadnego zagrożenia. Widzę natomiast w tak masowym napływie Ukraińców do naszego kraju, ich „wchodzeniu” w polskie instytucje i coraz większym wpływie na wiele zagadnień dotyczących naszego państwa – podkreśla w rozmowie z „Nowym Tygodniem” radny i wykładowca Eugeniusz Wilkowski. Dodaje, że jako przedstawiciel Rady Miasta Chełm „z zatroskaniem o rację stanu państwa polskiego” dawał temu wyraz. M.in.: uzasadniał, że w Chełmie nie powinien stanąć pomnik ukraińskiego historyka – Mychajły Hruszewskiego.
– Podkreśliłem wtedy jasno, że Hruszewski Chełm widział w granicach Ukrainy i negatywnie odnosił się do Polaków. Nie ma mojej zgody na postawienie pomnika w naszym mieście takiemu człowiekowi. Zresztą, na Ukrainie wciąż jest wiele osób, które uważają podobnie. Twierdzą, że tzw. Zakierzoński Kraj, czyli polskie tereny w okolicach Chełma, Przemyśla, Jasła, Rzeszowa, aż do Białej Podlaskiej – są ziemiami ukraińskimi i powinny należeć do państwa ukraińskiego. I w tym całym napływie Ukraińców to właśnie ten aspekt, tego typy roszczeń, najbardziej mnie niepokoi – tłumaczy radny.

Współpraca się opłaca

Położenie Polski i Ukrainy powoduje, że oba te państwa zdecydowanie powinny ze sobą współpracować. Taki wniosek płynął z Forum Gospodarczego Polska – Ukraina, które pod koniec ubiegłego roku odbyło się w Chełmskiej Bibliotece Publicznej.
– Ukraina jest i pozostanie strategicznym partnerem gospodarczym Polski a rozwój polsko-ukraińskich relacji gospodarczych leży w dobrze pojętym interesie obu narodów. Dlatego należy przykładać wagę do wszystkich inicjatyw, które wspierają wymianę handlową i procesy inwestycyjne, zarówno polskie na Ukrainie, jak i ukraińskie w Polsce – podkreślał wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, otwierając forum, którego organizatorem było Stowarzyszenie Lubelski Klub Biznesu.
Nietrudno jest znaleźć całe mnóstwo pozytywnych przykładów pogłębiania relacji Polsko – Ukraińskich. Podczas wspomnianego forum dowiedzieliśmy się m.in., że polsko-ukraińska wymiana handlowa miała osiągnąć w minionym roku rekordowy poziom – 26, a nawet 27 mld zł. (mg)