Czekanie na pływanie

Z takich wodnych fajerwerków w Parku Avia będziemy mogli skorzystać zapewne dopiero w lipcu

Rząd znosi kolejne obostrzenia wprowadzone na czas epidemii koronawirusa. Od 6 czerwca, po prawie trzymiesięcznej przerwie, swoją działalność będą mogły wznowić kina, teatry, sale zabaw, parki rozrywki, siłownie, kluby fitness i baseny. Na otwarcie czeka również świdnicki Park Avia, ale już wiadomo, że nie nastąpi to od razu, ale najwcześniej za trzy, cztery tygodnie.


Wybudowany kosztem ponad 50 mln zł kompleks basenów Park Avia był gotowy do użytkowania już w ostatnich dniach marca. Zarządzająca obiektem miejska spółka MKS Avia miała skompletowaną załogę (ratowników, ochronę i wynajętą firmę sprzątającą), a oficjalne otwarcie obiektu zaplanowane było na 1 kwietnia. Na przeszkodzie stanął nieszczęsny koronawirus, wprowadzony stan epidemii i związane z tym zamknięcie wszystkich obiektów sportowych, kulturalnych i gastronomicznych. Od tamtej pory długo wyczekiwane przez mieszkańców miasta baseny, zamiast tętnić życiem, stoją zamknięte. I tak pozostanie jeszcze przez przynajmniej trzy tygodnie.

– Technicznie wszystko jest skończone. Pewnych kosmetycznych prac wymagały jeszcze baseny zewnętrzne – zimą nie mogliśmy ich napełniać i odbierać. 8 czerwca będziemy mogli złożyć wniosek do sanepidu o badanie wody. Przypomnę, że wciąż jeszcze nie znamy wytycznych sanitarnych, jakie będą obowiązywać na basenach. Kiedy je dostaniemy, będziemy wiedzieć, ile czasu potrzeba, by je wdrożyć. Być może wytyczne będą takie, że coś trzeba będzie przerobić. O dacie otwarcia poinformujemy w drugiej połowie miesiąca – mówi Marcin Dmowski, wiceburmistrz Świdnika.

Baseny Avia Parku w ostatnich dniach znów zostały napełnione wodą. Wcześniej ją spuszczono, bo jak wyliczyli urzędnicy, tak będzie taniej zwłaszcza, że ze względu na epidemię nie wiadomo było, kiedy ostatecznie basen da się otworzyć.

– My to wszystko skalkulowaliśmy. Taniej było spuścić wodę i ponownie napełnić baseny, niż przez 3 miesiące ogrzewać ją i filtrować. Policzyliśmy, że półtoramiesięczny przestój, pokrywa koszty spuszczenia i napuszczenia wody, więc oszczędziliśmy w ten sposób przynajmniej 20 tys. zł – mówi M. Dmowski. (w)