Człowiek truje

Nasz czytelnik zwraca uwagę, że od jakiegoś czasu w okolicy ul. Wolności znajdowane są martwe gołębie. – Może ktoś je truje? Dlaczego zdychają? – zastanawia się chełmianin.

– Mieszkam w tej okolicy od trzydziestu lat i od dawna przylatywały tu dzikie gołębie, a teraz one zdychają i prawie wcale już ich nie ma. Co się dzieje? – pyta mieszkaniec bloku przy ul. Wolności. – Pani, która sprząta wokół naszych bloków mówi, że praktycznie każdego dnia rano znajduje martwego gołębia. Ktoś je truje czy co?

Mariusz Kluziak ze Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt tłumaczy, że mogą być dwie przyczyny takiego stanu rzeczy: dobry człowiek i zły człowiek.

– Zły człowiek po prostu te gołębie truje, a zły robi to samo, ale okrężną drogą – mówi Kluziak. – Od dłuższego czasu w mieście, chociażby na Dyrekcji, widzimy, że tak zwani miłośnicy zwierząt regularnie dokarmiają gołębie. Powoduje to, że te ptaki grupują się i czekają aż przyjdą ludzie i wysypią im jedzenie. Najczęściej jest to chleb – zabójczy dla gołębi. Po pierwsze tego typu pokarm osłabia odporność ptaka. Po drugie gołębie zamiast latać i szukać pożywienia zbierają się w skupiska i zarażają nawzajem różnymi chorobami. Tych chorób jest u nich całe mnóstwo i przez to zdychają. Mało tego, te choroby mogą przenosić się na ludzi.

Niedawno w Polsce miała miejsce taka sytuacja, że w komisariacie policji rozplenił się pasożyt przenoszony przez gołębie przesiadujące na budynku. Trzeba było zamknąć komisariat i go dezynfekować. Skutki dokarmiania i skupiania się gołębi powodują, że one częściej chorują i zdychają. Mamy w swoim stowarzyszeniu takie powiedzenie: kochaj nie sercem, ale głową. Odnosi się to do ludzi, którzy uważają, że robią zwierzętom przysługę, a tak naprawdę je krzywdzą. Robią to najczęściej z braku wiedzy, ale też wiele osób czuje satysfakcję, gdy mówi, że pomaga zwierzętom, bo je dokarmia. A tak naprawdę nieograniczona ilość pokarmu, której człowiek dostarcza gołębiom po prostu zakłóca ich naturalny tryb życia, rozmnażania. mo