Czy jest sens grać?

Większość trenerów i działaczy naszych IV-ligowych klubów oraz czołowych drużyn z okręgówki wątpi w sens powrotu na boisko w przerwanym z powodu koronawirusa sezonie. – Byłoby to niebezpieczne dla zawodników – mówi Robert Tarnowski, trener Kłosa Gmina Chełm. Ale są też tacy, którzy mają odmienne zdanie. – My chcemy grać – zapewnia Marek Kwiecień, opiekun Startu Krasnystaw.

16 listopada 2019 r. – to data ostatniego oficjalnego meczu rozegranego w IV lidze przez zawodników KŁOSA GMINA CHEŁM. Podopieczni Roberta Tarnowskiego przegrali 1:2 z Tomasovią i rozjechali się do domów. Nikt wówczas nie przypuszczał, że data kolejnego meczu ligowego z udziałem drużyny spod Chełma, nie będzie znana nawet w drugiej połowie kwietnia 2020 r., czyli pięć miesięcy od meczu z zespołem z Tomaszowa Lubelskiego! – Koronawirus wszystkim pokrzyżował plany – mówi Tarnowski.

– Rozpoczęliśmy przygotowania do rundy wiosennej, ale niestety z powodu pandemii musieliśmy je przerwać. Od kilku tygodni nie widujemy się, mam tylko kontakt indywidualny z zawodnikami. Rozpisuję im, co mają robić w domu, żeby się rozciągali, ćwiczyli, ale to na pewno nie to samo co normalny trening. Przecież my nawet nie możemy wyjść z domu, żeby pobiegać! – dodaje. By dokończyć sezon 2019/2020, Kłos musiałby zagrać jeszcze 14 meczów.

– A kiedy to zrobić, skoro mówi się, że rozgrywki mogłyby być wznowione najwcześniej na początku czerwca? Trzeba by grać często, nawet w środy, by to wszystko nadrobić, a to byłoby niebezpieczne dla zdrowia zawodników. Przecież oni normalnie nie trenują, bo nie mają jak. Gdyby nagle musieli wyjść na boisko i walczyć, mogłoby to skończyć się plagą kontuzji – mówi trener Kłosa. Według Tanowskiego najbardziej prawdopodobny scenariusz to przerwanie sezonu i uznanie wyników z jesieni. – Tyle, że drużyny by nie spadały, byłyby tylko awanse – podkreśla.

Mecz więcej do rozegrania ma inny nasz IV-ligowiec – Sparta. Zespół z Rejowca Fabrycznego ma do nadrobienia zaległy mecz z I rudny (z Powiślakiem Końskowola). Miał on się odbyć 14 marca, ale przeszkodził koronawirus. – Nie trenujemy, bo nie możemy, zawodnicy pracują indywidualnie, trener Bartosz Bodys wysyła im plan ćwiczeń – mówi Robert Szokaluk, prezes Sparty.

Szokaluk zauważa, że na odpowiedź, co dalej z obecnym sezonem, przyjdzie poczekać co najmniej do 11 maja. – Wtedy chyba PZPN ma podjąć decyzję. Rozważane są ponoć różne warianty, ale szczegółów nie znam. Wydaje mi się najbardziej sensowne utrzymanie wyników z jesieni. Gdybyśmy musieli grać, to pewnie najwcześniej w czerwcu, a do rozegrania jest przecież cała runda wiosenna. Ciężko to sobie wyobrazić. Może powinien jedynie zostać dokończony Puchar Polski – dodaje Szokaluk.

Jan Ostrowski, prezes Unii Białopole, lidera chełmskiej ligi okręgowej, mówi, że w klubie robią wszystko, by czas pandemii nie był zupełnie stracony. – Nie wiadomo kiedy będzie można grać – za miesiąc, dwa, a może pięć, a nie możemy przecież dopuścić, by z boiska zrobiło się pastwisko – komentuje Ostrowski. Zawodnicy Unii, jak inni IV-ligowcy czy piłkarze V ligi, trenują tylko indywidualnie. – Z jednej strony najbardziej sprawiedliwe byłoby dokończenie sezonu, z drugiej trudno sobie to wyobrazić, bo czasu jest coraz mniej. Ponadto nagły powrót do rozgrywek mógłby być niebezpieczny dla zdrowia zawodników – podkreśla prezes Unii Białopole.

A jak z pandemią radzą sobie we Włodawiance? – Nasi zawodnicy co tydzień otrzymują plany indywidualnych ćwiczeń, który ma pomóc im w zachowaniu dobrej formy fizycznej, realizują je w miarę możliwości – mówi Mirosław Kosowski, trener IV-ligowca. Według wiedzy Kosowskiego prawdopodobne jest zakończenie sezonu w takim kształcie tabeli, jaki jest dziś. – Tyle, że nie byłoby spadkowiczów, a jedynie awanse – mówi.

Marek Kwiecień, trener Startu Krasnystaw, uważa, że obostrzenia w związku z zagrożeniem koronawirusem są przesadzone. – Chcemy wrócić do gry i to jak najszybciej. Mamy grupę na Facebooku, jesteśmy w stałym kontakcie z zawodnikami, wszyscy trenują indywidualnie. Nie wyobrażam sobie, byśmy nie mogli dokończyć sezonu – komentuje Kwiecień.

Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica, mówi, że ciekawym pomysłem jest dokończenie sezonu w następujący sposób: – Można podzielić obecne tabele na pół i górna połówka gra ze sobą o zwycięstwo w lidze, a dolna o utrzymanie. W ten sposób zmniejszymy liczbę meczów o połowę – mówi. (kg)