Czy spółdzielnia ma coś do ukrycia?

– W naszej spółdzielni teraz wszystko owiane jest tajemnicą. Choć miało być oszczędniej, to etatów nie ubywa, a władze zatrudniają swoich ludzi i swoich stronników ściągają na walne, by wszystko było przegłosowane zgodnie z ich wolą – mówi nam jeden z członków Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku, komentując zakończone właśnie walne zgromadzenie członków Spółdzielni Mieszkaniowej, które odbyło się w dniach 17-19 czerwca w Miejskim Ośrodku Kultury. Nie udało się nam uzyskać komentarza prezes zarządu spółdzielni, bo nie po raz pierwszy nie odbierała od nas telefonu.


Nie udało się nam osobiście sprawdzić, jak przebiegało tegoroczne walne w SM w Świdniku. Kiedy próbowaliśmy wejść na salę, nie wpuszczono nas, powołując się na statut, według którego w posiedzeniach i zebraniach Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku mogą uczestniczyć tylko członkowie spółdzielni oraz osoby z zaproszeniem albo pisemnym pełnomocnictwem członka. Czy faktycznie takie zapisy są w statucie, nie wiemy, bo dokument nie jest ogólnie dostępny. Za poprzedniej rady nadzorczej i zarządu nigdy nie było takich problemów. Można było nie tylko obserwować przebieg obrad, ale również zrobić zdjęcia.

Swoimi wrażeniami z walnego i oceną funkcjonowania spółdzielni podzieliła się z nami dwójka spółdzielców uczestniczących w obradach, która woli jednak pozostać anonimowa. – Na części walnego, w której uczestniczyłem, było obecnych wyjątkowo dużo młodych ludzi, w wieku ok. 20 lat, z upoważnieniami do głosowania. Nikt z nich nie wypowiadał się na żaden temat, a głosowali tak, jak głosowała rada nadzorcza – opowiada nam jeden ze spółdzielców.

– Czegoś takiego na taką skalę nigdy wcześniej nie było. To wyglądało, tak jakby wszystko wcześniej było ustalone. To zaczyna przypominać parodię spółdzielczości, kiedy w walnych nie uczestniczą sami członkowie, tylko osoby z upoważnieniem, które nie uczestniczą w dyskusji, tylko w samym głosowaniu i o dziwo wszyscy podnoszą rękę tak, jak władze spółdzielni.

A spraw do przedyskutowania i przepytania zarządu i rady nadzorczej podczas walnego było zdaniem naszego rozmówcy wiele.

– Spółdzielcy powinni się dowiedzieć, jak to jest z realizacją zapowiedzi obecnej pani prezes, że w spółdzielni trzeba zmniejszyć koszty zatrudnienia i liczbę etatów – mówi nasz informator. – Prezes Katarzyna Denis, jeszcze jako członek rady nadzorczej i miejska radna (klub radnych Waldemara Jaksona – przyp. aut.) krytykowała poprzedni zarząd spółdzielni za przerost zatrudnienia. Tymczasem według mojej wiedzy tak jak w 2017 roku było 106 etatów, tak tyle samo jest teraz, choć prezesem jest od prawie roku. Do tego do spółdzielców docierają pogłoski, że zatrudniła swoją córkę i osoby z urzędu miasta. Członkowie mają prawo do wyjaśnień w tych kwestiach, ale ich nie uzyskali.

Podczas walnego odbywały się również wybory uzupełniające do rady nadzorczej. Do obsadzenia były dwa wakujące mandaty. – Tu też starano się to zrobić bez zbytniego rozgłosu. Na 30 dni przed walnym powinno być ogłoszenie w lokalnej prasie i w Internecie o możliwości zgłaszania się kandydatów. Owszem spółdzielnia zrobiła to, ale tylko w „Kurierze Lubelskim”, a nie w miejscowych mediach. Nie widziałem również takiej informacji w internecie – twierdzi inny ze spółdzielców. – Chyba spółdzielni normalnie powinno zależeć, by taka informacja było powszechnie znana członkom, by było jak najwięcej kandydatów, a na walnym jak największa frekwencja, by wybrać najlepszego.

Nasz rozmówca podnosi ponadto, że spółdzielcy na walnym zwyczajnie zostali wprowadzeni w błąd. – W sprawozdaniu z działalności za ostatni rok, które było do wglądu dla członków SM kilka dni przed walnym, podane było, że Regionalny Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych w Lublinie nie przeprowadził w spółdzielni lustracji, choć spółdzielnia o taką występowała, ale została zlekceważona. A jako, że był obowiązek przeprowadzenia w tym roku lustracji, to rada nadzorcza zrobiła to sama.

To kpina z członków, bo jak rada może zlustrować siebie i zarząd? Naszemu informatorowi, jak podkreśla, wcale jednak nie jest do śmiechu, bo według niego wykrył, że przy tym wszystkim władze spółdzielni wprowadziły członków w błąd. – Przed walnym zadzwoniłem do związku rewizyjnego z pytaniem, dlaczego tak potraktowano naszą spółdzielnię i zignorowano wniosek o przeprowadzenie lustracji.

Od prezesa związku usłyszałem, że on w ogóle nie wie o co chodzi, że wcześniej nie miał żadnego wniosku o przeprowadzenie lustracji i poprosił, bym przysłał mu to sprawozdanie rady nadzorczej. Jak je otrzymał na tydzień przed walnym, wysłał do przewodniczącego RN i zarządu wiadomość, aby odczytano na walnym jego stanowisko w sprawie nieprzeprowadzenia lustracji. Nie zrobili tego – relacjonuje nasz rozmówca.

Jak dodaje spółdzielca, miał upoważnienie prezesa związku rewizyjnego, by w jego imieniu na walnym wyjaśnić tę sprawę w przypadku, jeśli jego stanowisko nie zostanie odczytane, ale mu to uniemożliwiono.

– Poinformowałem, że chcę zabrać głos, ale ze strony zarządu padły głosy, że ta sprawa już była wyjaśniana. Wyraźnie zaznaczałem, że związek rewizyjny wysłał im informację, że uczestnicy walnego powinni zostać zaznajomieni z ich wiadomością, ale usłyszałem, że nie ma takiej potrzeby, bo wszystko jest w porządku – opowiada nasz informator, nie kryjąc swojego zbulwersowania.

Jak twierdzi nasz czytelnik, on i inne osoby, które chciałyby podnieść niewygodne kwestie, zostały „zakrzyczane” i nie dano im dojść do głosu. – Nie pamiętam, żeby kiedyś w naszej spółdzielni było takie walne zgromadzenie – podsumowuje.

Drugi z naszych rozmówców dodaje, że opinii publicznej i samym członkom utrudniono teraz dostęp do informacji na temat tego, co dzieje się w spółdzielni. – Na stronie internetowej brakowało ważnych i dokładnych informacji o np. wyborach uzupełniających do rady nadzorczej, a informacje o walnym wywieszone na klatkach schodowych były napisane tak małą czcionką, że trudno jest było przeczytać – wskazuje.

Chcieliśmy odnaleźć na stronie internetowej spółdzielni w jaki sposób informowała ona o walnym i wyborach członków rady nadzorczej. Na stronie głównej takich informacji nie znaleźliśmy, podobnie jak statutu spółdzielni. Być może były w zakładce „Dla członków spółdzielni”. Ale treść tej jest… chroniona hasłem znanym członkom spółdzielni. Z czymś takim spotkaliśmy się po raz pierwszy. Nie udało się nam, zresztą nie po raz pierwszy, poznać komentarza do ww. zastrzeżeń spółdzielców, jak również jej relacji z przebiegu walnego prezes Spółdzielni, Katarzyny Denis. Jej telefon milczał, a w sekretariacie informowano nas, że prezes jest nieobecna. JN