Nie dali rady faworytowi

VICTORIA ŻMUDŹ – HETMAN ZAMOŚĆ 0:2 (0:1)
0:1 – Rodewicz (4), 0:2 – Rodewicz (66).
VICTORIA: Wasyniuk – Brodalski (83 Zieliński), Wagner, Pawelec, Ścibior, Pogorzelec (43 Fornal), Paskiv, Struk (61 Kasprzycki), Muszyński, Sawa (69 Misztal), Tywoniuk.
Sędziował: Łukasz Woliński (Lublin). Żółte kartki: Pogorzelec, Ścibior, Brodalski, Paskiv, Wagner (V), Solecki, Bubeła (H). Widzów: 350.
Wiosną br. Victoria Żmudź u siebie nie przegrała żadnego meczu. Właśnie atut własnego boiska miał pomóc podopiecznym Piotra Molińskiego w osiągnięciu korzystnego wyniku. W końcu gospodarzom przyszło zmierzyć się z jednym z głównych faworytów rozgrywek, Hetmanem Zamość, którego w przerwie letniej wzmocniło aż 12 zawodników. Dwóch z nich, skrzydłowy Rafał Turczyn i napastnik Aleksiej Rodewicz, chyba najbardziej dało się we znaki zawodnikom ze Żmudzi. Większość akcji Hetman inicjował prawą stroną boiska, na której grał Turczyn. Jego rajdy i dośrodkowania w pole karne gospodarzy były niezwykle groźne. Dobry mecz w środku pola rozegrał też Hubert Czady. Cała trójka z całą pewnością będzie miała spory wpływ na grę Hetmana w kolejnych meczach.
Początek meczu ułożył się nie po myśli Victorii. Już w 4 min. po stałym fragmencie gry Damian Wasyniuk odbił przed siebie piłkę, a najsprytniejszy w polu karnym okazał się Rodewicz i Hetman prowadził 1:0. Miejscowi mogli wyrównać, ale Maciej Muszyński nie potrafił pokonał Piotra Kierepki w sytuacji sam na sam. – Bramkarz Hetmana był na szesnastym metrze, Maciek miał do bramki około 25 m i postanowił lobować przeciwnika. Niestety piłka otarła się o poprzeczkę i wyszła za boisko – opowiada trener Piotr Moliński.
Pierwsza część meczu była mało ciekawa, a gra toczyła się głównie w środku pola, choć pod względem piłkarskim Hetman przewyższał gospodarzy. Więcej okazji do zdobycia gola drużyny sobie nie stworzyły.
Ciekawsze było drugie 45-minut. Goście osiągnęli lekką przewagę i za sprawą głównie Turczyna częściej zagrażali bramce Wasyniuka. Po jego dośrodkowaniu Rodewicz strzelił drugiego gola dla Hetmana. Rosły ukraiński napastnik w tempo wyskoczył do górnej piłki i uderzeniem głową skierował ją do siatki. Rodewicz mógł też skompletować hat-tricka. W 75 min. po kolejnej wrzutce Turczyna zawodnik gości strzelił z 5 metrów, ale tym razem Wasyniuk popisał się świetną interwencją. W ostatnim kwadransie gry Victoria coraz częściej gościła pod bramką rywala. Stworzyła sobie nawet trzy sytuacje strzeleckie, ale żadnej nie potrafiła wykorzystać. Najlepszą w 85 min. miał Mateusz Tywoniuk. Po zagraniu piłki ręką w „szesnastce” przez jednego z zawodników Hetmana sędzia podyktował rzut karny. Tywoniuk strzelił mocno, ale bardzo niecelnie. Piłka poszybowała dwa metry nad poprzeczką. Szkoda, bo końcówka spotkania na pewno byłaby ciekawsza.
Po końcowym gwizdku sędziego ekipa gości, w tym trener Hetmana, Krzysztof Rysak, miała dużo pretensji do zawodników Victorii za bardzo ostrą grę. Faktem jest, że gospodarze nie odpuszczali i kilkakrotnie po męsku potraktowali przeciwnika, zwłaszcza Turczyna, ale i zawodnicy z Zamościa nie byli aniołkami. Czterech piłkarzy Victorii zeszło z boiska z kontuzjami. – Nie wszyscy będą do mojej dyspozycji w najbliższych meczach – mówił Piotr Moliński. – Tomkowi Pogorzelcowi odnowiła się stara kontuzja nogi i jest obawa, że w tej rundzie może już nie zagrać. Kamil Sawa zszedł z boiska mocno poobijany, mam nadzieję, że do środowej konfrontacji z Chełmianką wykuruje się. Podobnie z Brodalskim i Strukiem. Nie tylko my graliśmy ostro, ale Hetman również nas nie oszczędzał. W pierwszej połowie sędzia puścił kilka fauli i stąd zaczęła się ostra gra.
Po spotkaniu z Hetmanem Victorię czeka kolejny bój ze spadkowiczem z III ligi. W środę 10 sierpnia zespół trenera Molińskiego zagra w Chełmie z Chełmianką. Początek meczu o 17.30.(red)