Demolka w świetlicy

– Młodzież demoluje świetlicę i urządza w niej imprezy. Nikt tego nie kontroluje – zwracają uwagę mieszkańcy Sielca. Wójt Wiesław Radzięciak zdaje sobie sprawę z sytuacji, ale interweniować nie zamierza. – Oddaliśmy klucze społeczeństwu – mówi wójt.

Trzy lata temu gmina Leśniowice za pośrednictwem Lokalnej Grupy Działania „Ziemi Chełmskiej” pozyskała dotację z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na remont remizy strażackiej w Sielcu. Urządzono w niej świetlicę. Za 38 tys. zł budynek odmalowano, wymieniono w nim okna i drzwi, wyposażono w nową instalację elektryczną, a także stoliki, krzesła, stoły do tenisa stołowego i gry w piłkarzyki. Młodzież z Sielca była zadowolona, bo w końcu miała, gdzie się spotkać. Na początku, za sprawą miejscowej radnej Moniki Mazur, w świetlicy było sporo zajęć. We współpracy z wolontariuszami lubelskiego stowarzyszenia Bona Fides organizowano m.in. warsztaty fotograficzne, zajęcia sportowe. Nadzór nad tym, co dzieje się w świetlicy miał m.in. ówczesny sołtys. W międzyczasie większość młodzieży, uczestniczącej w zajęciach stała się pełnoletnia i sama zaczęła organizować sobie czas wolny w świetlicy. Niestety, mieszkańcy Sielca skarżą się, że ostatnio świetlica stała się miejscem imprez.
– Urządzane są tam imprezy zakrapiane alkoholem – mówi jeden z mieszkańców Sielca. – Wyposażenie świetlicy jest niszczone. Czasem ktoś tam nocuje. Nikt nie interesuje się tym, co się tam dzieje. Nie ma żadnego nadzoru.
Wójt Wiesław Radzięciak zdaje sobie sprawę z tego stanu rzeczy.
– Słyszałem, że pojawia się tam alkohol, dochodzi do aktów wandalizmu i że ogólnie jest to poza kontrolą – mówi wójt Radzięciak. – Ponoć nie ma już drzwi, bo zostały zdemolowane. Najwyżej nie będą mieli drzwi… Ci, którzy tam urzędują, to są ludzie dorośli. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że oni po prostu dojrzeją. Nie będę interweniował. Świetlica należy do sołectwa. Klucze do wyremontowanej świetlicy oddaliśmy społeczeństwu.
Lucyna Dargiel, sołtys Sielca, mówi, że młodzi wcale nie zachowują się aż tak źle.
– Oni mają jeden klucz do świetlic, a ja mam drugi na wypadek, gdyby ktoś z gminy potrzebował – mówi sołtys Dargiel. – Młodzi muszą się gdzieś spotykać. Rzeczywiście zdarzają się tam jakieś potańcówki, ale nic strasznego się nie dzieje. Urządzono tam siłownię i te ciężarki porysowały trochę podłogę, bo po prostu nie była do tego przystosowana. Nie ma tam trenera ani pracownika, który mógłby to nadzorować. Jeśli proszę, żeby posprzątali – sprzątają. Koszą też trawę, więc nie jest wcale tak źle. Młodym to tylko przez brak zajęcia może coś złego przychodzić do głowy.
Radna Mazur, która kiedyś planowała nawet utworzenie świetlicy środowiskowej, przyznaje, że musiała zmienić plany.
– Kiedyś miałam klucze do świetlicy, ale mi je odebrano – mówi radna Mazur. – Pewnie, że nie jestem zadowolona z tego, co dzieje się obecnie w świetlicy, ale nie mam na to wpływu. Kiedyś myślałam, że przy pomocy mieszkanek Sielca, które miały stosowne kwalifikacje, utworzymy tam świetlicę środowiskową, ale one wyjechały. To prawda, że swego czasu angażowałam się w organizację zajęć świetlicowych. Urządziliśmy z młodzieżą wspólne kolędowanie, podczas którego zebraliśmy pieniądze na stół bilardowy. Były różnego rodzaju wycieczki. Zgłaszałam potrzebę ustawienia toalety toy-toy, bo w świetlicy nie ma ubikacji. Niestety z każdej strony napotykałam na opór. W końcu odebrano mi klucze, a teraz młodzi rządzą się w świetlicy sami. Ja, jako radna, mogę napisać jakiś wniosek, aby pozyskać pieniądze na organizację jakiś zajęć. (mo)