Deniszczuk bije w… PSL

Działacze PSL z powiatu chełmskiego krytykują wejście swojej partii do Koalicji Europejskiej i wystawienie do eurowyborów wspólnej listy z innymi partiami. – Więcej na tym stracimy niż możemy zyskać – uważa Piotr Deniszczuk, szef PSL w powiecie. A rozdźwięk w partii szybko podchwyciły ogólnopolskie media i politycy PiS, aby uderzyć rządową opozycję. Przeciwnicy Deniszczuka w partii mówią, że znowu dał się wykorzystać PiS-owi.

Przez dłuższy czas wydawało się, że PSL zechce wystartować w eurowyborach z własnego komitetu, stawiając na utrzymanie mandatu na Lubelszczyźnie przez europosła i szefa lubelskiego PSL, Krzysztofa Hetmana. Mimo zaproszeń pozostałych partii, które przeciwko Prawu i Sprawiedliwości zawarły Koalicję Europejską szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz zwlekał z deklaracją przystąpienia do KE a nawet krytykował pomysł wspólnej listy.

Tuż przed ostateczną decyzją struktury PSL z powiatu chełmskiego, którymi dowodzi starosta chełmski Piotr Deniszczuk, przyjęły własne stanowisko w tej sprawie. 21 lutego, podczas obrad zarządu partii, przeprowadzono głosowanie.

– Na 58 członków zarządu powiatowego były tylko dwa głosy za przystąpieniem PSL do Koalicji. Pięć osób się wstrzymało a zdecydowana większość opowiedziała się za samodzielnym startem w wyborach – mówi P. Deniszczuk.

Stanowisko chełmskich struktur Deniszczuk przesłał i do prezesa partii Kosiniaka-Kamysza, europosła K. Hetmana, członków rady naczelnej PSL i do wszystkich, do których miał jakiś kontakt. W piśmie apelował, żeby patrzeć na interes całej partii, bo wejście do Koalicji nie daje gwarancji uzyskania żadnego mandatu do europarlamentu z okręgu lubelskiego a zyskać mogą pozostałe partie, dla których PSL będzie jedynie tłem.

Rada Naczelna zagłosowała za przystąpieniem do koalicji. A pismo Deniszczuka, dziwnym trafem, przed tygodniem ujrzało światło dzienne i podchwycone zostało przez ogólnopolskie media a także polityków PiS, aby uderzyć w rządową opozycję.

Wiceamarszałek sejmu Beata Mazurek z PiS na swoim twitterze napisała, że „Po S. Świerzyńskim z Bayer Full kolejne struktury wyrażają niezadowolenie z przystąpienia PSL do Koalicji Europejskiej. Widać, że działacze terenowi wbrew decydentom widzą zagrożenia z ryzykownej koalicji z PO, postkomunistami i liberałami”. Mimo że starosta unikał kontaktu z telewizją, która podobno mocno napierała, aby nagrać z nim rozmowę, to i tak informacje w podobnym tonie do „twitta” wicemarszałek pojawiły się w wieczornych wiadomościach m.in. w TVP Info.

Przeciwnicy Deniszczuka w PSL mówią teraz, że starosta znowu dał się rozegrać PiS-owi, które trąbi, że w PSL jest rozłam. Podobnie miało być, gdy starosta tworzył w powiecie koalicję z PiS, chociaż prezes Kosiniak-Kamysz zapowiadał, że z tą partią nie wyobraża sobie współpracy.

– To nie moja decyzja, tylko wynik głosowania zarządu i trudno się nim nie podzielić z władzami partii – mówi o piśmie do władz PSL Deniszczuk. – Jesteśmy jedną z najlepszych organizacji w kraju. Potwierdzają to wyniki głosowań w ostatnich wyborach samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich. Od zawsze jestem związany z PSL i nie będę siedział cicho, gdy handlują moją partię. Moim zdaniem wspólna lista to utrata tożsamości i PSL na tym straci w kolejnych wyborach do krajowego parlamentu. Startując samodzielnie, zyskujemy możliwość pokazania szyldu partii, programu wyborczego i ludzi, co będzie kapitałem w jesiennych wyborach. Startując z listy KE, tracimy ten kapitał.

Deniszczuk wskazuje na sondaże, które na Lubelszczyźnie nie dawały Koalicji Europejskiej – bez udziału PSL – szans na mandat. Wejście PSL do koalicji zwiększa szanse na jeden mandat, ale nie gwarantuje, że dostanie go „ludowiec”. Bo nawet jeżeli z „jedynki” ma startować K. Hetman, to druga będzie Joanna Mucha, która może liczyć na zdecydowanie więcej głosów mieszkańców Lublina i generalnie miast. A przy eurowyborach frekwencja w miastach jest większa niż na wsi, gdzie łatwiej byłoby o głosy Hetmanowi.

– Decyzja o przystąpieniu do koalicji jest bardzo trudna, ale na miejscu prezesa, zanim bym ją podjął, chciałbym usłyszeć, co mówią członkowie partii przynajmniej na poziomie struktur powiatowych – mówi Deniszczuk i uważa, że zdanie „dołów” byłoby inne od tego, które ostatecznie podjęła rada naczelna partii.

I przy okazji wbija szpilkę lokalnym oponentom, przyrównując ich start do powiatu w ostatnich wyborach samorządowych do tego, co robi dzisiejsza opozycja w kraju.

– W chełmskim też opozycja na wspólną listę, która miała odsunąć mnie i PSL od władzy, wystawiła ludzi związanych z różnymi środowiskami – poczynając od PO, przez SLD, a na grupach G9 i BAS-18 oraz niedobitkach po komitecie senatora Zająca kończąc. Efekt był taki, że przegrali wybory, zdobywając ledwo cztery mandaty – mówi Deniszczuk. (bf)