Deniszczuk dogadał się z PIS

Mimo wygranej PSL w głosowaniu do rady powiatu chełmskiego, do samodzielnego rządzenia ludowcom zabrakło jednego mandatu. Piotr Deniszczuk przezornie zaproponował koalicję PiS, które ma aż sześciu radnych. Ale do „panny na wydaniu” cholewki smaliło też G9, mimo propozycji wejścia do dużej koalicji. PiS ostatecznie postawiło na Deniszczuka, bo G9 już raz nadszarpnęło zaufanie tej partii.

Na długo przed wyborami Piotr Deniszczuk, starosta chełmski i szef ludowców w powiecie, był pewny zwycięstwa. W najbardziej optymistycznym wariancie zakładał nawet zdobycie 13 mandatów w radzie, co dałoby mu pełnię władzy. Sprawdził się scenariusz, który dał ludowcom 9 mandatów. Wynik i tak bardzo dobry, ale nie dający możliwości samodzielnego rządzenia.

Głosowanie pokazało, że w układaniu list wyborczych i strategii Deniszczuk sprawdził się znacznie lepiej niż radni i wójtowie z G9 i BAS18 – aspirujący do odbicia władzy z rąk PSL. Przez podział w trakcie kadencji udało im się wprowadzić tylko czterech radnych. A niedoceniany przez konkurencję PiS na fali poparcia dla partii wziął aż 6 mandatów.

Kto pierwszy…

Gdy okazało się, że w sejmiku województwa władzę z rąk PSL i PO przejął PiS, łatwo było przewidzieć, że w powiecie Deniszczuk zechce koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, żeby nie zamykać sobie drogi do unijnych i rządowych pieniędzy dzielonych przez sejmik i wojewodę. Zresztą już w mijającej kadencji Deniszczuk nie stronił od współpracy z PiS. Jerzy Kwiatkowski jest przecież wiceprzewodniczącym rady. I mimo że do rządzenia w powiecie Deniszczukowi teoretycznie wystarczy tylko jeden dodatkowy głos, to wolał podzielić się władzą, żeby zyskać. Także prywatnie, bo żona starosty Zdzisława Deniszczuk dostała już poparcie kandydata PiS w drugiej turze wyborów na wójta gminy Wierzbica (piszemy o oddzielnym tekście).

Szef ludowców zaproponował też przystąpienie do koalicji zdziesiątkowanemu G9 i nawet oferował funkcję w zarządzie powiatu. – Trzeba myśleć o powiecie, jego mieszkańcach i o tym, żeby się rozwijać, łączyć a nie dzielić. Ja widziałbym nawet dwóch wicestarostów, bo z Tomaszem Szczepaniakiem współpraca układała mi się bardzo dobrze – mówił jeszcze przed tygodniem P. Deniszczuk. Zanim okazało się, że G9 wysłuchało propozycji i… próbowało na własną rękę dogadać się z PiS, oferując nawet znacznie więcej niż mógł zaproponować Deniszczuk, bo stanowisko starosty.

Nie pomogło, podobnie jak plotki, że Deniszczuk może mieć kłopot z zawarciem koalicji z PiS, bo będzie musiał zaspokoić ambicje członków własnego ugrupowania. Nie pomogły rozmowy liderów G9 z Beatą Mazurek. Ani nawet jej niedawne, bardzo krytyczne słowa pod adresem ludowców, zgodnie z którymi „PSL powinien zostać wyeliminowany z życia publicznego”, bo czego nie mówi się w kampanii…

– Mamy niestety przykre doświadczenie ze współpracy z G9 z poprzednich lat, gdy rozpadła się nasza koalicja, ale trzeba też przyznać, że dzisiaj w G9 nie ma już tych osób, które ją wtedy tworzyły – mówił w ubiegły czwartek Jerzy Kwiatkowski, radny powiatowy z PiS.

Chodzi o m.in. Pawła Ciechana, ówczesnego starostę, który zerwał koalicję z PiS a z pracą w powiecie pożegnali się wówczas Mirosław Czech i Zdzisław Szwed. I to zaważyło na wyborze PiS.

Zwycięzcy i przegrani

P. Deniszczuk obronił swoje stanowisko i dodatkowo dwa miejsca w zarządzie powiatu. PiS będzie miał swojego wicestarostę, członka zarządu, wiceprzewodniczącego rady powiatu i szefów dwóch komisji w radzie. Przy okazji szef ludowców utarł nosa oponentom, którzy zarzucali mu, że sprawuje urząd, chociaż nie poddał się weryfikacji wyborców. W okręgu obejmującym gminy Wierzbica, Sawin i Ruda-Huta zebrał aż 1547 głosów. Takiego wyniku nie udało się do tej pory zrobić żadnemu radnemu. Aczkolwiek trzeba brać poprawkę, że listy kandydatów w tych wyborach były krótsze i mniej było mandatów do podziału (ze względu na spadającą liczbę mieszkańców wybierano 19 a nie 21 radnych). Jeśli wynik starosty można uznać za sukces, to trzeba przyznać, że imponującą liczbę, 916 głosów (drugi wynik w powiecie), zdobył startujący po raz pierwszy do rady Jarosław Walczuk z Rudy-Huty. A wielu radnych, np. Bogusław Kudyba czy J. Kwiatkowski, zbliżyło się lub przekroczyło 800 głosów. Najlepszy wynik Marka Słupczyńskiego z poprzednich wyborów (666 głosów) teraz nie robi wrażenia.

Największą porażkę poniosło BAS18. I chyba „karę” przyszło za to zapłacić jego inicjatorowi i byłemu staroście P. Ciechanowi, który nie zdobył mandatu, podobnie zresztą jak jego kolega i jeszcze przez chwilę wójt Kamienia, Roman Kandziora (513 głosów). Z BAS18 dostał się tylko Andrzej Derlak z gminy Chełm, który sam był zaskoczony swoim przyzwoitym wynikiem (739 głosów), chociaż na liście był drugi, za Ciechanem. Mocno poobijana została grupa G9.

Mandaty utrzymali tylko: Tomasz Szczepaniak (Siedliszcze), Radosław Rakowiecki (Żmudź) i Dorota Radzięciak (Dorohusk). Ale wypadli z koalicji, na czym najbardziej stracił Szczepaniak, który wróci do Urzędu Miasta w Siedliszczu na stanowisko sekretarza. Z G9 do rady nie wszedł ani Andrzej Chrząstowski (419) ustępujący wójt Wierzbicy, ani wieloletni radny i członek zarządu powiatu Janusz Kański (315). Mandatu nie udało się zdobyć radnemu i byłemu staroście, Kazimierzowi Stockiemu (318).

Przegranymi okazali się też radni powiatowi, którzy zaryzykowali mandaty dla walki o fotele wójtów. Hubert Wiciński (PSL) w Sawinie i Marcin Łopacki (PSL) w gminie Chełm nie dali rady. Łopacki, po zmianie władzy w sejmiku straci na dodatek stanowisko kierownika delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Chełmie. (bf)

Weszli do rady powiatu chełmskiego:

PSL: Piotr Deniszczuk (1547), Jarosław Walczuk (916), Agnieszka Dąbrowska (509), Jarosław Wójcicki (557), Beata Augustynek (572), Andrzej Zając (613), Lucyna Sado (668), Grażyna Szykuła (589), Dorota Łosiewicz (752),

PiS: Jerzy Kwiatkowski (797), Stefan Sakowski (609), Ireneusz Czmuda (410), Damian Wierak (600), Paulina Suchań (512), Bogusław Kudyba (823).

 

BAS18-G9: Andrzej Derlak (739), Tomasz Szczepaniak (649), Radosław Rakowiecki (736), Agata Radzięciak (537)