Dewiant nie ma wstydu

Młodociany bandyta, który jednemu koledze włożył kij od szczotki w odbyt, a drugiemu kazał pić chemikalia, zmienił zdanie. Oświadczył, że nie zamierza się dobrowolnie poddać karze. Liczy, że przy normalnym procesie sędzia będzie łaskawy i da mu minimalny wyrok.

Przebywający cały czas w areszcie 17-letni Mateusz K. już dawno przyznał się do tego, że razem z rok młodszym kolegą z NMOW w Rejowcu, w lutym tego roku, znęcali się nad 15-letnim Maksymilianem B., wkładając mu w odbyt kij od szczotki (miała być to kara wymierzona chłopakowi za to, że ukradł zdjęcie dziewczyny 17-latka). W międzyczasie okazało się też, że K. znęcał się w ośrodku nad innymi. Grzegorza K. bił i kopał oraz zmuszał do picia tzw. „chemika”, czyli mieszaniny chemikaliów z wodą. Ostatecznie bandyta z rejowieckiego ośrodka wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze, proponując za oba czyny łączną karę 2 lat więzienia z zaliczeniem na jej poczet okresu trwania tymczasowego aresztowania.

Kilka dni temu w Sądzie Rejonowym w Krasnymstawie odbyło się posiedzenie w sprawie złożonego przez 17-letniego Mateusza K. wniosku. Tyle że doprowadzony na nie 17-latek rozmyślił się. Podejrzany nie ma zamiaru okazać skruchy i dobrowolnie poddać się karze – chce być sądzony na normalnym procesie.
W większości przypadków kara uzgodniona z prokuratorem jest surowsza od tej, którą oskarżony może „wywalczyć” przed sądem. Za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem kodeks karny przewiduje karę od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności, natomiast za znęcanie w typie podstawowym – karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. K. liczy zapewne na to, że po rozpoznaniu sprawy na ogólnych zasadach sędzia wyda minimalny wyrok.

16-letni kompan młodego bandyty miał odpowiadać przed sądem rodzinnym i nieletnich w Muszynie, skąd pochodzi. Jednak ze względu na wagę czynu, jakiego się dopuścił, sąd nakazał dołączyć materiały do postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Zamościu. 16-latek ma być sądzony jako dorosły, razem z K. (pc)