Dewiant znów zaatakował

(1 listopada) Chełmianka wracała wieczorem od koleżanki. Na ulicy Połanieckiej, nieopodal kościoła, zaatakował ją zakapturzony mężczyzna. Zaszedł ją od tyłu, złapał za pośladki i mocno popchnął. Gdy kobieta upadła, zaczął uciekać, a niedoszła ofiara ruszyła za nim w pościg. Niestety, zboczeniec zniknął jej z pola widzenia.

– Jakiś zboczeniec chodzi wieczorami po osiedlu i zaczepia kobiety – z takim sygnałem zadzwoniła do naszej redakcji chełmianka z osiedla Kościuszki. – We wtorek wieczorem wracałam do domu od koleżanki. Było trochę przed godziną 20. Szłam chodnikiem w pobliżu kościoła. Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu, złapał za pośladki i pchnął na chodnik tak, że upadłam. Błyskawicznie się podniosłam, a on rzucił się do ucieczki. Biegłam za nim przez jakiś czas, ale w końcu straciłam go z oczu. Zapytałam dziewczynę, która akurat wyprowadzała psa, czy nie widziała biegnącego chłopaka. Potwierdziła, ale nie była w stanie wskazać, w którą stronę pobiegł.

Jak relacjonuje nasza Czytelniczka, mężczyzna, który ją napadł, był ubrany w ciemne spodnie, ciemną pikowaną kurtkę, a na głowę miał zaciągnięty kaptur.
– Więcej szczegółów nie pamiętam. Nie jestem też w stanie powiedzieć, dlaczego zaczęłam za nim biec. Nie wiem, co mną kierowało i co chciałam zrobić. Chyba byłam w szoku. 2-3 lata temu też grasował tu jakiś zboczeniec. Może to ten sam, co kręcił się tu wtedy; może odsiedział swoje, a teraz znów tu wrócił – opowiada kobieta.
Nasza Czytelniczka nie zgłosiła zajścia na policję, bo – jak mówi – nie sądzi, aby przyniosło to jakiś skutek. Zaznacza jednak, że jeśli dowie się, że w Chełmie doszło do podobnych sytuacji, zrobi to. To już kolejny sygnał o lubieżniku napadającym na samotnie spacerujące kobiety. Zaledwie przed tygodniem pisaliśmy o mężczyźnie, który jeździ wieczorami rowerem po Dyrekcji Dolnej, łapie kobiety za pośladki i ucieka, a wcześniej informowaliśmy o dewiancie obnażającym się przed paniami w okolicach al. Piłsudskiego.
Mieszkanki osiedla Kościuszki i XXX-lecia nie ukrywają, że się boją. Tym bardziej, że do podobnej sytuacji miało dojść mniej więcej w tym samym miejscu zaledwie dwa dni wcześniej. Jakiś mężczyzna miał napastować wracającą do domu nastolatkę. Również zaszedł ją od tylu, próbował podnieść i dotykać miejsc intymnych. Spłoszyło go przejeżdżające auto.

– Rzeczywiście w niedzielę, 31 października otrzymaliśmy takie zgłoszenie – potwierdza Ewa Czyż, rzecznik chełmskiej policji i apeluje, aby zgłaszać podobne zajścia. – To pozwoli nam działać i eliminować takie zachowania. W takiej sytuacji panie mogą i powinny do nas dzwonić – zgłosić jak np. napastnik był ubrany, w którym miejscu doszło do zdarzenia. Nie wystarczy ostrzegać, trzeba też dążyć do ustalenia sprawców. (kw)