Nie dla psa… schronisko

Mieszkańcy Rogatki dokarmiają psa sąsiada, który trafił do aresztu, ale, jak mówią, lepiej byłoby, gdyby na zimę zwierzę umieszczono w schronisku. Urzędnicy twierdzą jednak, że przenosząc psa dokądkolwiek zrobią mu krzywdę.

 

Od kilku tygodni mieszkańcy Rogatki w gminie Dubienka dokarmiają psa, którego właściciel siedzi w areszcie.
– W miarę możliwości opiekujemy się tym psem, bo żal na niego patrzeć. Idzie zima. Myślę, że lepiej będzie mu w schronisku, gdzie miałby stałą opiekę, niż w chłodnej stodole. Nie wiem, na co gmina czeka? – mówi jedna z mieszkanek.
O sytuacji psa mieszkańcy Rogatki powiadomili fundacje zajmujące się ochroną praw zwierząt.
– Ktoś z sąsiadów zgłaszał sprawę do gminy, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Wójt powinien się w końcu tym zająć. Pies nie jest w dobrym stanie. Ma chorą łapę i byle jakie legowisko, ale gminie najwyraźniej żal paru złotych, aby oddać go do schroniska – dodaje kobieta.
Urzędnicy twierdzą, że psu nie dzieje się żadna krzywda. Urząd Gminy kupił mu karmę, a jeden z mieszkańców Rogatki został poproszony o jej codzienne wykładanie. Zagląda też do niego czasem któryś z urzędników.
– Chorą łapę pies ma już od długiego czasu, więc ktoś, kto przywołuje ten argument, chce po prostu pokazać mnie jako człowieka bez serca. Pies ma naprawdę dobrą opiekę. Na pewno tęskni za swoim panem, ale w tej kwestii nic nie poradzimy – mówi wójt Dubienki, Waldemar Domański.
Wójt przyznaje, że otrzymał telefon z jednej z organizacji zajmującej się prawami zwierząt Jej przedstawiciel stwierdził, że dostał zdjęcie, na którym pies nie wygląda najlepiej.
– Jeśli chodzi o warunki jego bytowania, nic się nie zmieniło. Ma legowisko, zaglądają do niego sąsiedzi. Aby umieścić go w schronisku, należałoby go najpierw odebrać właścicielowi, a to nie taka prosta sprawa. Ustawa mówi, że można zrobić to tylko w wyjątkowych sytuacjach – dodaje wójt.
Aby odebrać właścicielowi czworonoga potrzebna jest decyzja wójta, a ten może wydać ją na wniosek np. policji lub organizacji zajmującej się opieką nad zwierzętami. Doręczenie decyzji właścicielowi w tym przypadku musiałoby się odbyć za pośrednictwem prokuratora albo policji. Urzędnicy uznali więc, że na razie zwierzę nie zostanie oddane do schroniska.
– Mamy podpisaną umowę ze schroniskiem w Chełmie, ale na razie nie zamierzamy umieścić tam tego psa, bo gdzie mu będzie lepiej, jak nie „u siebie”? Zna to miejsce, zna ludzi, którzy mieszkają obok i pilnuje obejścia – mówią. (kw)