Dlaczego strażacy nie dojechali do pożaru

Usterka mechanizmu podnoszenia bramy wjazdowej w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Gorzkowie była przyczyną tego, że druhowie nie dojechali do pożaru domu w Czystej Dębinie.

Tydzień temu napisaliśmy, że druhowie z OSP w Gorzkowie nie pojechali walczyć z ogniem, który wybuchł w jednym z domów z miejscowości Czysta Dębina. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się wówczas, że wszystko przez awarię zamka w remizie. Dziś Piotr Cichosz, wicewójt Gorzkowa, to potwierdza. – Strażacy z OSP w Gorzkowie nie wyjechali do pożaru w Czystej Dębinie, bo ich średni samochód pożarniczy MAN był wycofany z gotowości bojowej – napisał do nas Cichosz.

– Jest to normalna procedura i takiej czynności dokonuje się zgłoszeniem do Komendy Powiatowej PSP w Krasnymstawie w przypadku, kiedy jednostka nie ma możliwości wyjazdu do działań ratowniczych. Do Czystej Dębiny były dysponowane dwa wozy PSP z Krasnegostawu.

OSP z Gorzkowa nie wyjeżdżała do pożaru i nie podejmowała takiej próby. Przyczyną faktycznie była usterka mechanizmu podnoszenia bramy wjazdowej. Niezwłocznie zostało to naprawione przez serwis wykonawcy w ramach gwarancji – dodaje Cichosz. Wicewójt podkreśla, że samochód jest już w pełnej gotowości bojowej. – Prace budowlane w remizie OSP w Gorzkowie były przeprowadzone pod koniec 2019 r., bo OSP w Gorzkowie pozyskała nowy samochód strażacki, który gmina dofinansowała kwotą 299 tys. zł i z uwagi na to trzeba było dostosować wjazd i bramę do gabarytów wozu. Łączne koszty robót wyniosły 30 tys. zł – informuje wicewójt.

Zakres prac przy remizie OSP w Gorzkowie obejmował: poszerzenie i podwyższenie wjazdu do garażu (brama roletowa o rozmiarach 3,40 m na 3,40 m), niwelację oraz utwardzenie terenu z kostki wraz z odpływami wody, montaż dodatkowych drzwi oraz okna, ocieplenie garażu do wewnątrz.

– To ostatnie zadanie strażacy wykonali we własnym zakresie. Na początku 2020 r. zainstalowaliśmy również monitoring przy OSP za kwotę 2,3 tys. zł. Tylko w 2019 r. jednostka OSP z Gorzkowa wyjeżdżała 23 razy do działań ratowniczych, z czego 12 razy do pożarów. Podnoszenie faktu, że raz nie wyjechali, jest niepoważne, tym bardziej, że cały czas mówimy o ochotniczej straży pożarnej – podsumowuje Cichosz. (k)