Dłużnicy zalali prokuraturę

Po nowelizacji kodeksu karnego tylko z chełmskiego MOPR-u do prokuratury wpłynęło już 114 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa niealimentacji. Do tego dochodzą dziesiątki zgłoszeń z ośrodków pomocy w całym powiecie w ciągu zaledwie dwóch miesięcy i zapowiedzi wysłania następnej porcji pół tysiąca zawiadomień. Sprawy dłużników alimentacyjnych przytłaczają śledczych. Prokuraturze, sądom i więziennictwu grozi zapaść, ale ściągalność alimentów rzekomo wzrasta.

Do ubiegłego roku, żeby ukarać dłużnika alimentacyjnego, trzeba było wykazać jego „uporczywe uchylanie się” od płacenia i udowodnić, że przez brak alimentów dziecko nie ma zaspokojonych wszystkich potrzeb życiowych. W praktyce wyglądało to tak, że eksmałżonek czy partner wpłacał na konto po 10, 20 czy 50 zł, tłumacząc się brakiem pieniędzy (co nie zawsze było zgodne z prawdą), ale z racji tego, że „coś tam” płacił, o uporczywości nie było mowy. Po wprowadzonych z końcem maja 2017 roku zmianach z kodeksu karnego zniknęło to niejasne kryterium. Teraz rok więzienia grozi każdemu, kto trzy razy nie zapłacił zasądzonej kwoty. Uchylanie się od obowiązku jest traktowane jako przestępstwo ścigane z urzędu, a sprawami dłużników zajmują się śledczy rejonowi.
Jeszcze przed wprowadzeniem zmian zastępca prokuratora rejonowego w Chełmie, Andrzej Lebiedowicz, przepowiadał, że po nowelizacji liczba złożonych do prokuratury zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa niealimentacji może wzrosnąć nawet o kilkaset procent (rok temu toczyło się zaledwie 12 postępowań z art. 209 kk.). Dziś wiadomo już, że to prawda.
Tylko od połowy listopada do stycznia wpłynęło kilkaset zawiadomień. To dlatego, że od października rozpoczął się nowy okres świadczeniowy w ośrodkach pomocy. Matka, która spełnia kryteria dochodowe, pobiera od komornika zaświadczenie, że eksmałżonek uchyla się od płacenia, a po przyznaniu świadczenia z funduszu alimentacyjnego, ośrodek pomocy składa zawiadomienie do prokuratury. I tak do końca grudnia 2017 r. tylko z chełmskiego MOPR wpłynęło 114 zawiadomień, a do połowy tego roku urzędnicy planują wysłać jeszcze 460. Na tym nie koniec, bo do prokuratury wpływają także zawiadomienia z gminnych ośrodków pomocy w powiecie chełmskim. Skutek: akta na biurkach śledczych piętrzą się i tworzą przestój w innych sprawach. Jak tak dalej pójdzie, w prokuraturze, policji, sądach i więziennictwu grozi zapaść. Dlatego, by opracować plan działania i usprawnić współpracę, śledczy planują spotkanie z pracownikami MOPR.

Przestraszyli się i płacą

Choć zmiany w przepisach spowodowały niemałe zamieszanie w organach ścigania, niedawno Zbigniew Ziobro, na konferencji zorganizowanej z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przekonywał, że ściągalność alimentów do państwowego Funduszu Alimentacyjnego wzrosła o 100 proc. Również chełmscy dłużnicy zaczynają płacić, co potwierdza Bożena Stasiak, kierownik działu świadczeń rodzinnych i alimentacyjnych w MOPR. Kilku już wpłaciło na konto większe kwoty, a jeden z dłużników nagle uzbierał aż 10 tys. zł. Perspektywa zarzutów, wokandy i więzienia podziałała na ich wyobraźnię. A to nie koniec, bo resort planuje też utworzyć Krajowy Rejestr Zadłużonych, do którego trafią także alimenaciarze. (pc)