Do Czupirka wdziera się woda

Salon fryzjerski „Czupirek”, to kolejne miejsce w Świdniku, które po obfitych deszczach zalewane jest przez wodę

Ulica Wiśniowa w Świdniku po każdym większym deszczu zmaga się z problemem podtopień. Woda spływająca z ul. Racławickiej gromadzi się pomiędzy blokami nr 4 i 6, i zalewa znajdujący się tu salon fryzjerski. Miejscy radni i właścicielka salonu uważają, że dzieje się tak dlatego, bo obniżono tu krawężniki. Pytają miasto, czy może rozwiązać ten problem.


Na zalewanie ul. Wiśniowej i znajdującego się tu salonu fryzjerskiego „Czupirek” uwagę zwrócili ostatnio Marcin Magier i Janusz Królik, radni z klubu burmistrza Waldemara Jaksona.

– Rejon ulicy Wiśniowej zmaga się z problemem lokalnych podtopień po niemal każdych większych opadach. Woda spływająca z ul. Racławickiej gromadzi się w rejonie bloków przy Wiśniowej 6 oraz Wiśniowej 4, a pomiędzy tymi nieruchomościami znajduje się budynek użytkowany jako zakład fryzjerski „Czupirek”. Obiekt ten regularnie zostaje zalewany, przez co właścicielka ponosi realne straty finansowe – mówi radny Marcin Magier.

Radny wyjaśnia, że był na miejscu razem z radnym J. Królikiem i po rozmowie z właścicielką i pracownikami zakładu podejrzewają, że przyczyna problemu leży w obniżeniu przed kilku laty krawężników, by ułatwić wjazd na teren przy budynku. Uboczny efekt jest taki, że spływająca woda zamiast trafiać do kanalizacji deszczowej, wdziera się na trawnik otaczający zakład oraz do samego budynku.

– Zwróciliśmy się do miasta z prośbą o dokonanie przebudowy, dzięki której krawężniki miałyby zostać podniesienie do standardowego poziomu oraz dokonanie uszczelnienia tego odcinka tak, aby woda nie przedostawała się na teren zakładu i mogła być odprowadzana do studzienek – mówi M. Magier.

Magdalena Piotrowicz, właścicielka salonu wyjaśnia, że z problemem zalewania zmaga się od początku działalności w tym miejscu. Przez ostatnie 6 lat miała jednak względny spokój, bo nie było aż tak ulewnych deszczów. Niestety w tym roku niewielki budynek, w którym mieści się jej salon zalało już kilkakrotnie.

– Mamy przez to wieczny remont. Zrobiliśmy w środku taki cokół z płytek, więc podczas ostatniej ulewy, szczęście w nieszczęściu, woda była nisko i nie wlała się na ścianę. Ale nauczeni doświadczeniem wszystkie sprzęty i inne ważne rzeczy trzymamy na górnych półkach – mówi M. Piotrowicz.

W Urzędzie Miasta znają problem, ale jak wyjaśniają, ulica i teren wokół „Czupirka” nie należą do gminy, a świdnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

– Przekazaliśmy do spółdzielni informację, że jest taka interpelacja i liczymy, że ta zajmie się tematem – mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika.

I tak też się stało. Prezes spółdzielni Katarzyna Denis, też zresztą miejska radna klubu W. Jaksona, wspólnie z klubowym kolegą M. Magierem wzięła udział w wizji lokalnej. Zaproponowano właścicielce, że spółdzielnia może wykonać remont krawężników ze środków funduszu remontowego, jednak najpierw zgodę na to muszą wyrazić mieszkańcy wspólnoty. Po stronie właścicielki salonu będzie zebranie od nich zgód. Jeżeli nie udałoby się zebrać podpisów, właścicielka będzie musiała sfinansować te prace z własnej kieszeni. Pani Magda liczy jednak, że sąsiedzi zgodzą się jej pomóc.

– Nie ukrywam, że liczę na przychylność mieszkańców. To nie będzie duży koszt, bo chodzi o montaż kilku nowych wyższych krawężników – mówi M. Piotrowicz. (w)