Do wyborów z kłamstwem na ustach?

Ktoś z radnych w ubiegły poniedziałek chodził po osiedlu Zachód i opowiadał, że „załatwił” przebudowę chodnika przy ul. Zachodniej i Szarych Szeregów, choć w rzeczywistości ta inwestycja zostanie zrealizowana w ramach budżetu obywatelskiego, bo dostała najwięcej głosów od mieszkańców. O sprawie na sesji mówił oburzony radny Mariusz Kowalczuk.

Mariusz Kowalczuk najpierw zapytał radnych o to, kto składał wnioski do budżetu obywatelskiego na 2019 rok. Zgłosili się tylko Krzysztof Głaz i Ryszard Dżaman. Oni jednak działają odpowiednio na Dyrekcji Dolnej i Cementowni. Radnemu Kowalczukowi chodziło o inwestycje w osiedlu Zachód.

– W ubiegły poniedziałek ktoś z radnych chodził po mieszkaniach w osiedlu Zachód i opowiadał, że „załatwił” na przyszły rok przebudowę chodnika i budowę nowego w rejonie ulicy Zachodniej od nr 35 do 47 i ul. Szarych Szeregów 7B, 7C, 9A i 9B – wyjaśniał M. Kowalczuk. – Pytam się, co mógł załatwić?! Przecież to zadanie było w budżecie obywatelskim na 2019 rok i dostało najwięcej głosów od mieszkańców, którym bardzo zależy na jego realizacji. Nie idźcie do wyborów z kłamstwem na ustach! – apelował do radnych Kowalczuk. – Nie traktujcie mieszkańców jak idiotów, bo nikt na to nie da się nabrać.

Chodniki na Zachodniej i Szarych Szeregów dostały w sumie 353 głosy. O blisko 50 więcej od innego ważnego dla osiedla przedsięwzięcia – kolejnego etapu budowy ul. Synów Pułku.

Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, radną, która w ubiegły poniedziałek rzekomo miała rozsiewać plotki na osiedlu Zachód, mogła być Joanna Lis z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ona sama w rozmowie z „Nowym Tygodniem” przyznaje, że chodziła od mieszkania do mieszkania rozdając wyborcze ulotki. – Wcześniej natomiast zachęcałam mieszkańców, by głosowali nad budżetem obywatelskim i wyjaśniałam, że nie zostanie wybudowany cały chodnik na Zachodniej i Szarych Szeregów, tylko odcinek. Od dawna zgłaszam problemy mieszkańców osiedla na komisjach i sesjach i wspólnie je rozwiązujemy. Z kolei po głosowaniu nad budżetem obywatelskim, rozmawiając z nimi, mówiłam, że cieszę się z wygranej inwestycji na osiedlu – twierdzi Lis. – Nie powiedziałam z kolei, że coś „załatwiłam”.

Wiceprezydent Józef Górny, prezes grodzkich struktur PSL, odpowiadając na interpelację radnego Kowalczuka, stwierdził, że są społecznicy, którzy podejmują się przygotowania wniosku, a potem namawiają mieszkańców do głosowania. Jednak w tym przypadku radna Lis wniosku nie składała, a najbardziej zaangażowani w powodzenie przedsięwzięcia byli sami mieszkańcy. (s)