Doczekały się godziwych zarobków

Nawet pięć tysięcy złotych brutto będzie zarabiać pielęgniarka w chełmskim szpitalu dzięki ostatnim regulacjom płacowym. Pielęgniarki w końcu doczekały się godziwych podwyżek i pensji odpowiednich do ich nakładu pracy i odpowiedzialności. Może dzięki wyższym pensjom przybędzie chętnych do pracy, bo na razie są potężne niedobory w tym zawodzie.

2 października pielęgniarki z chełmskiego szpitala dogadały się z dyrektorem w sprawie podwyżek płac. Zamiast kwot wypłacanych do tej pory w formie dodatku, wynikających z tzw. ustawy zembalowej, dostaną 1100 zł brutto do pensji zasadniczych (i kolejne 100 zł w lipcu przyszłego roku).

Dzięki temu zyskają na pochodnych od pensji, tj. dodatkach stażowych, za pracę w dni wolne i święta oraz dyżury. Od wyższej podstawy wszystkie te dodatki będą również rosły. Co istotne dla budżetu chełmskiego szpitala na podwyżki i na pochodne od nich pieniądze mają być wygospodarowane i przekazane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Zawiozłem już do NFZ w Lublinie porozumienie, które podpisaliśmy z pielęgniarkami i teraz czekamy tylko na podpisanie aneksu do umowy – mówi Michał Jedliński, dyrektor szpitala w Chełmie.

– W końcu pielęgniarki i położne będą zarabiać godziwe pieniądze – cieszy się Iwona Domańska, szefowa związku zawodowego pielęgniarek i położnych w Chełmie. – Na chwilę obecną jesteśmy bardzo zadowolone, bo to olbrzymi sukces.

Dodatkowo związek wywalczył podniesienie płacy zasadniczej do 2300 zł brutto tym pielęgniarkom, które zarabiały mniej. Pułap ten ustalono na poziomie kwot, które dyrektor płaci na starcie nowo zatrudnionym pielęgniarkom. – Mamy braki kadrowe i nie udało mi się znaleźć pielęgniarek, które chciałyby przyjść na etat poniżej tej kwoty – przyznał nam M. Jedliński.

Dzięki temu płaca zasadnicza pielęgniarek z najniższym stażem pracy to już 3400 zł brutto. A te które pracują w szpitalu dłużej i samodzielnie dyżurują z „nockami” i świątecznymi bez problemu zarobią 5 tys. zł brutto, co daje ponad 3500 zł na rękę.

– Na pewno jest to dla nas podwyżka bardzo odczuwalna, nigdy do tej pory nie dostałyśmy takich pieniędzy a zwłaszcza w naszym szpitalu traktowano nas jako piąte koło u wozu – mówi I. Domańska. Ale przypomina, że na zachodzie Polski pensje koleżanek po fachu są nadal o około 2 tys. zł wyższe. – I do takich kwot chciałybyśmy dojść – mówi.

Nadal porozumienia nie podpisały pielęgniarki z chełmskiego pogotowia. Tam dyrektor chce od ogólnopolskiej podwyżki 1100 zł brutto potrącić po ok. 300 zł, bo tyle przyznał wcześniej pielęgniarkom minister Radziwiłł. Trwają rozmowy. (bf)