Doszczętnie spłonął całoroczny dom letniskowy w Okunince. Pożar wybuchł w środku nocy i błyskawicznie objął drewnianą konstrukcję. W zdarzeniu ucierpiał jego właściciel, który usiłował samodzielnie gasić ogień. Nie wiadomo, co dokładnie było jego zarzewiem, choć strażacy przecierali oczy ze zdumienia widząc wędzarnię zainstalowaną wewnątrz domu.
W nocy z 2 na 3 kwietnia 2026 roku, tuż przed godziną 1:00, służby ratunkowe zostały wezwane do pożaru domku letniskowego w Okunince przy ul. Rekreacyjnej. Na miejsce jako pierwsi zadysponowani zostali strażacy z OSP Okuninka. W działaniach uczestniczyły także dwa zastępy JRG KP PSP Włodawa oraz dwa zastępy OSP Orchówek. Po przyjeździe na miejsce strażacy zastali drewniany domek letniskowy w całości objęty ogniem. Ratownicy szybko zabezpieczyli teren akcji i odłączyli dopływ energii elektrycznej. Następnie przystąpili do gaszenia pożaru, podając trzy prądy wody w natarciu oraz dwa w obronie, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia na sąsiednie obiekty. Jednocześnie przeszukano wnętrze budynku, sprawdzając, czy w środku nie ma osób poszkodowanych. Na miejscu interweniował również Zespół Ratownictwa Medycznego, który udzielił pomocy jednej osobie. Jak ustalono, próbowała ona samodzielnie gasić pożar jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Akcja gaśnicza trwała kilkadziesiąt minut i skupiała się przede wszystkim na niedopuszczeniu rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie budynki. Drewniany domek spłonął praktycznie doszczętnie. Dokładne przyczyny wybuchu pożaru będą ustalane przez Policję, choć wiele wskazuje na to, że winny może być sam właściciel, ponieważ okazało się, że do kominka w środku budynku podłączona była… wędzarnia. (bm, Fot. OSP Okuninka)




































