Domowy kat w potrzasku

Artur P. (33 l.) od wielu miesięcy znęcał się nad bliskimi. Miał nakaz opuszczenia domu. Mimo to pozostał w nim i dokonał makabrycznej zbrodni. Podczas kłótni zaatakował ojca nożem. Raz po raz zadawał ciosy, raniąc go w tułów, głowę i szyję. Nim nadeszła pomoc, ofiara wykrwawiła się na śmierć. Teraz oprawca czeka na swój proces, który niebawem rozpocznie się przed Sądem Okręgowym w Lublinie.

Rodzinny dramat rozegrał się w lutym zeszłego roku w Starym Uścimowie. Mężczyzna był ochroniarzem i kierowcą. Mieszkał w jednym domu z rodzicami, siostrą i bratem. Porywczy charakter mężczyzny uprzykrzał domownikom życie. Byle błahostka sprawiała, że wpadał w szał i stawał się bardzo agresywny.

Domowy tyran gnębił rodzeństwo, ale przede wszystkim cierpieli rodzice. Nie można mu było zwrócić żadnej uwagi. Raz, kiedy matka poprosiła go, aby odłożył talerz do zmywarki, mężczyzna rzucił się na nią i ją mocno popchnął. Wiele razy odgrażał się ojcu, że „jak chce, to może dostać nożem”.

Rodzice postanowili pozbyć się wyrodnego syna z domu. Rodzina miała założoną niebieską kartę. Prokurator wydał nawet nakaz, aby Artur opuścił dom i zabronił mu zbliżania się do najbliższych. Oprawca nic sobie z tego nie robił. Nie wyprowadził się i nadal prowokował koleje kłótnie. Podczas ostatniej z nich wymachiwał przed ojcem nożem. Józef P. prosił syna, aby ten się uspokoił. Kiedy starszy mężczyzna chciał odejść, napastnik zaatakował. Bez opamiętania zadawał swojej ofierze ciosy, w sumie było ich kilkadziesiąt. Kiedy przyjechało pogotowie, ojciec już nie żył. Policjanci obezwładnili nożownika.

Artur P. będzie odpowiadał nie tylko za zabójstwo, ale również za znęcanie się nad najbliższymi. Postawiono mu w sumie 7 zarzutów. W czasie śledztwa nie wyraził żadnej skruchy. Grozi mu dożywocie. LL