Domy płonęły jak zapałki

Po pożarze domu w Starym Chojnie 63-letnia kobieta została zabrana przez załogę pogotowia. Dwa dni wcześniej rodzina z Marynina straciła w płomieniach cały dobytek. Ubiegły tydzień nie należał do najspokojniejszych.

Zgłoszenie do pożaru w Maryninie (gmina Rejowiec) dyspozytor straży odebrał we wtorek (23 stycznia) około godz. 14. Pod wskazany adres pojechało 6 zastępów, łącznie 16 ratowników. Jak się okazało na miejscu, doszło do zwarcia instalacji elektrycznej w domu jednorodzinnym. Gdy strażacy przystąpili do akcji, w ogniu znajdowała się już cała wschodnia część drewnianego (częściowo obmurowanego) budynku. Z palącego się dachu strzelał eternit. Teren został zabezpieczony, a po dwóch godzinach sytuacja została opanowana. Strażacy ugasili pożar i rozebrali grożącą zawaleniem się konstrukcję budynku. Straty oszacowano na 135 tysięcy złotych.
Dzień później około godz. 15 aż 38 strażaków wyjeżdżało do pożaru w miejscowości Husynne (gmina Dorohusk). Tym razem palił się budynek inwentarski. Akcja trwała 3,5 godziny. Po dogaszeniu strażacy musieli rozebrać dach i ścianę szczytową, żeby nie doszło do zawalenia się. Straty wycenione zostały na 30 tys. zł.
Cztery zastępy strażaków (21 ratowników) walczyło z kolei z pożarem domu jednorodzinnego w Starym Chojnie. 25 stycznia przed południem w ogniu stanął dach drewnianego budynku. Rodzina opuściła dom o własnych siłach, ale w trakcie akcji ratowniczej 63-letnia gospodyni źle się poczuła. Kobieta została oddana pod opiekę załogi pogotowia ratunkowego.
– Prawdopodobną przyczyną pożaru była nieszczelność przewodu kominowego – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie. – Uratowano mienie warte 50 tysięcy złotych, straty natomiast wycenione zostały na 15 tys. zł. Spaleniu uległ przede wszystkim dach, a znaczna część budynku uległa zniszczeniu. (pc)