Doradcy kontra prezydent

Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przewiduje rozwój Lublina na najbliższe 30 lat. Dyskusja nad tym liczącym kilkaset stron, dokumentem wzbudza ostatnio sporo emocji. Doradcy prezydenta z Rady Kultury Przestrzeni skrytykowali dotychczasowe konsultacje i założenia studium. Nie chcą np. odrolnienia znacznych terenów Głuska, Szerokiego i Ponikwody. – Ale o to od lat postulują mieszkańcy tych dzielnic – zwraca im uwagę prezydent Krzysztof Żuk i zapowiada dalszą dyskusję.

– Zapewniam, że dialog w sprawie Studium trwa, a po przeanalizowaniu wszystkich uwag nastąpi ponowne wyłożenie tego dokumentu – oświadczył prezydent Krzysztof Żuk.
Była to reakcja na uwagi Rady Kultury Przestrzeni, która podgrzała atmosferę stwierdzeniami, że Studium nie poddano wnikliwej dyskusji.

O mieście „nierozpraszającym się”

„Wnioskujemy, aby dokument zawierał wizję przestrzenną opartą na »Karcie Lipskiej«. Aby Lublin był miastem zwartym, nierozpraszającym się, promującym transport publiczny, pieszy i rowerowy, ograniczający transport samochodowy, minimalizujący zanieczyszczenia, obejmujący silną ochroną tereny zieleni i kreujący nowe powiązania zieleni” – czytamy w piśmie Rady Kultury Przestrzeni rozesłanym do mediów. – Wnioskujemy, aby tereny rolne tworzyły ciągły pierścień otaczający miasto, ograniczający jego rozlewanie. Również, aby włączyć je do strefy ESOCh [Ekologicznego Systemu Obszarów Chronionych (przyp. red.) De facto nowe studium rozrywa układ ekologiczny. Traktuje tereny rolne jako bezwartościowe, nie zauważa ważnych terenów ekologicznych (górki czechowskie), zrywa z ustaleniami poprzedniego studium, nie kreuje ciągłości pomiędzy dolinami i wąwozami, lecz jeszcze bardziej je izoluje” – piszą doradcy.

Po co te drogi?

Po licznych uwagach Rada zaleca, by nie zapominać o ekologicznym znaczeniu górek czechowskich, ale też poligonu na Felinie czy terenów pokolejowych. Krytyce poddaje też przyszły układ drogowy – zwłaszcza południową drogę tranzytową (śladem ul. Żeglarskiej na południe, od Starego Gaju do węzła Węglin), Trasę Zieloną nieopodal torów po śladzie ulicy Wędlinek. W zamian postuluje o poszerzenie Bursztynowej, czy inną arterię, która „przetnie” Ponikwodę od alei Spółdzielczości Pracy po Turystyczną przy oczyszczalni Hajdów. –„Wszystkie drogi są zaplanowane poza zabudową. Nic nie obsługują, są wydatkiem na budowę i utrzymanie, dodatkowo degradują cenne tereny (np. Trześniów) lub otwierają obszary pod zabudowę w gminach sąsiednich (Niedrzwica, Głusk), co jest działaniem na szkodę miasta – komentują odważnie eksperci. A i to nie wszystko, Rada chce obniżenia klas większości dróg w mieście o jedną klasę, zwłaszcza przewidzianych do przebudowy już od tego roku Alei Racławickich czy ulic Lipowej i Sowińskiego. – „Większość ulic miejskich ma zbyt wysokie klasy, co będzie skutkować ich przeskalowaniem podczas każdego remontu czy przebudowy. Szerokie ulice to mało przejść i skrzyżowań, wycinka drzew” – piszą doradcy z Rady Kultury Przestrzeni.

Prezydent odpowiada: nie widziałem was

Do uwag Rady Kultury Przestrzeni oraz prasowej krytyki w tej kwestii wyrażonej publicznie przez Marcina Skrzypka z Forum Kultury Przestrzeni odniósł się prezydent Żuk. Podkreślił, że nad dokumentem pracowało wiele instytucji, a wiele kwestii zdążono omówić podczas wizji lokalnych w dzielnicach. – Nie przypominam sobie obecności wyżej wymienionych w dziesiątkach spotkań z mieszkańcami w dzielnicach, które organizuję od początku swojej prezydentury tj. od 2010 roku. Uwagi wynikające z tych spotkań stały się podstawą części zapisów przedstawionego studium. Dotyczy to między innymi dzielnic Głusk czy Szerokie. Mieszkańcy od wielu lat zabiegali o odrolnienie terenów i możliwość ich zabudowy, w tym głównie dla swoich dzieci i rodzin – podkreśla prezydent Lublina. I dodaje: – Lubelskie studium zostało wyłożone na 35 dni, odbyło się także osiem spotkań z mieszkańcami. Każdy mógł osobiście zapoznać się z zapisami dokumentu w Wydziale Planowania, także w godzinach popołudniowych. Nadal prowadzone są wizje lokalne w terenie z udziałem mieszkańców. Urzędnicy odbyli ponad 600 rozmów indywidualnych i niemal drugie tyle telefonicznych. Powyższe stanowi dowód, że procedura wprowadzona przez ratusz umożliwia mieszkańcom wpływ na ostateczny kształt zapisów Studium. Wszystkie zgłoszone uwagi będą dokładnie analizowane i w efekcie oceny zasadności wprowadzane do dokumentu. Jego wersję uzupełnioną będziemy chcieli ponownie wyłożyć do wglądu jeszcze w tym roku – dodaje Krzysztof Żuk.
I zaznacza, że studium, jako obszerny dokument siłą rzeczy musi pogodzić interesy wielu stron. – Należy pamiętać, że Studium musi godzić często sprzeczne interesy mieszkańców, przedsiębiorców i innych środowisk, o czym często zapominają aktywiści skupieni na wybranych, ważnych dla siebie zagadnieniach. W komentarzach pojawia się krytyka ilości terenów dopuszczonych pod zabudowę. To bardzo jednostronne spojrzenie. Tylko część uwag mogła zostać uwzględniona w Studium, bo jest ono kompromisem indywidualnych potrzeb mieszkańców i publicznych celów. O tym proponuję pamiętać Radzie Kultury Przestrzeni, która tak chętnie przyznaje sobie prawo do wypowiadania się w imieniu mieszkańców.
O przyjęciu ostatecznej wersji Studium zadecydują radni. Zanim jednak projekt stanie na sesji, czeka nas co najmniej jedno wyłożenie, a w nim kolejne pytania, uwagi, wątpliwości …
BARTŁOMIEJ CHUDY