Dorociński wsparł chełmskie zwierzaki

Jeden z najbardziej znanych polskich aktorów, który od lat angażuje się w walkę o prawa zwierząt, tym razem wspomógł chełmskie bezdomniaki i promował ich adopcję w CKF Zorza. Cały dochód ze spotkania z Marcinem Dorocińskim w ramach ostatniego „Seansu z Gwiazdą” trafi na konto Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt. To się chwali.

– Jesteśmy niezmiernie mile zaskoczeni całą akcją oraz postawą pana Marcina. To bardzo ciepły i wrażliwy człowiek, który – jak sam powiedział na spotkaniu – pomaga tym, którzy nie mają głosu – mówi Iwona Palczewska, prezes zarząd Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt.

Spotkanie z Marcinem Dorocińskim odbyło się we wtorek (18 grudnia) w CKF Zorza w ramach cyklu „Spotkanie z Gwiazdą”, po seansie filmu „7 uczuć”. O przekazanie całego dochodu ze spotkania na rzecz podopiecznych ChSOZ prosił sam aktor, który niezmiennie od lat wykorzystuje swoją popularność w pożyteczny sposób, niosąc innym pomoc – nie pokazuje się w reklamach komercyjnych, a społecznych, nie „bryluje” w towarzystwie celebrytów, a angażuje się w pomoc dla chorych dzieci oraz bezdomnych zwierząt. Przyjeżdżając do Chełma, postanowił wesprzeć działające od lat w mieście stowarzyszenie animalsów.

Dzięki niemu na konto podopiecznych ChSOZ trafi 2700 zł. A na tym nie koniec, bo do propozycji Dorocińskiego dołączył dystrybutor filmu „7 uczuć”, który zrezygnował z opłat licencyjnych należnych przy pokazach, dokładając w ten sposób swoją „cegiełkę” do pomocy chełmskim zwierzętom.

To pierwsza tego typu akcja w Chełmie, a finałem spotkania z Dorocińskim była promocja adopcji bezdomnych i chorych zwierząt. Aktor pozował w towarzystwie Nelsona – ośmioletniego psa po amputacji łapy.

Nelson jest radosnym i aktywnym, jak na swoje możliwości, psiakiem, choć wiele w życiu przeszedł. Pod opiekę straży trafił w październiku 2017 roku, ledwo żywy. Weterynarz dawał mu wówczas 50 proc. szans na przeżycie.

W sierpniu tego roku Nelson trafił do kliniki, gdzie lekarze stwierdzili u niego krwotoczne zapalenie żołądka, zapalenie pęcherza, powiększoną wątrobę i guz na przedniej łapie. Żeby zapobiec nawrotowi nowotworu, konieczna była amputacja. Obecnie pies przebywa w domu tymczasowym, ale inspektorzy straży liczą, że uda im się znaleźć Nelsonowi dobry dom na godną starość.

Pies jest wykastrowany, nauczony czystości, dobrze dogaduje się z innymi zwierzętami. Ma kłopoty z kręgosłupem i ograniczone ruchy (bez problemu wskakuje jednak do samochodu). Dlatego najlepszy byłby dla niego dom jednorodzinny, a nie mieszkanie w bloku, aby nie musiał pokonywać każdego dnia wielu schodów.

– Jest bardzo przyjaznym psiakiem. Wierzymy, że w końcu ktoś go pokocha, a przy wsparciu takich osób jak pan Marcin, wspólnie znajdziemy Nelsonowi najlepszy z możliwych domów – dodaje Palczewska. (pc)