Dotacja przepadła

Niepowodzeniem zakończył się kolejny, ósmy już przetarg na remont dróg powiatowych w gminach Chełm i Kamień. Jest już przesądzone, że powiat nie wykorzysta 3 mln zł dotacji z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. – Ogromne pieniądze leżały na stole, wystarczyło je wziąć – wytkali staroście wójtowie gmin Chełm i Kamień.

O tym, że powiatowi chełmskiemu przepadnie 3 mln zł dotacji z NPPDL pisaliśmy już przy okazji poprzedniego przetargu. Urzędnicy starali się do ostatniej chwili skusić wykonawców, ale ci z każdą licytacją zamiast schodzić z ceny podnosili ją. Ostatni przetarg nie mógł się już formalnie rozstrzygnąć, bo tylko jedna firma złożyła wniosek o dopuszczenie do licytacji, a powinny co najmniej dwie.
Z kolejnymi przetargami rosło też niezadowolenie wójtów z Chełma i Kamienia, którzy uważają, że starosta Piotr Deniszczuk przekombinował, unieważniając pierwsze przetargi, licząc na obniżenie ceny. Powinien rozstrzygnąć przetarg jeszcze na początku roku, kiedy ceny były do zaakceptowania.
Inwestycja zakładała budowę aż 12 km dróg, w większości biegnących przez gminę Kamień, która do remontów deklarowała dołożyć aż 2,3 mln zł. Pół miliona deklarowała też gmina Chełm. Dodając 3 mln zł dotacji, dawało to już 5,8 mln zł.
– To sytuacja nie do pomyślenia. Ogromne pieniądze leżały na stole i wystarczyło po nie sięgnąć – mówił Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm.
Po ostatnim przetargu ze współpracy z powiatem chce rezygnować wójt Kamienia, Roman Kandziora. Jedyne, do czego chce dołożyć, to budowa chodników. – Jeśli już mam brać kredyt i zadłużać gminę, to lepiej żeby robić za to gminne a nie powiatowe drogi – mówił.
Starosta już dawno obiecywał, że z dotacją czy bez drogę w Kamieniu wyremontuje (w mniejszym zakresie). Poprzednikom i wójtowi zarzuca, że koszty inwestycji urosły ze względu ich na błędy przy wcześniejszych robotach drogowych. Chodzi m.in. o chodnik, który osadzony został zbyt nisko, przez co bez jego przebudowania nie można wylać nowej warstwy asfaltu.
Ale niektórzy uważają, że koszty wzrosły przez niepotrzebne „bajery”. Żeby zdobyć dodatkowe punkty w konkursie i pozyskać dotację, urzędnicy zaplanowali zatoczki, nowoczesne oświetlenie i przebudowę mostów, co znacznie podnosiło koszty inwestycji.
Projekt i porozumienie z gminami wyglądało pięknie. Pozostał niesmak i spięcie, do którego pewnie już niebawem dojdzie między samorządowcami. (bf)