Dramat kobiety. Mąż więził ją w garażu

To niewyobrażalne, co ten człowiek zrobił własnej żonie. Kobietę z licznymi urazami. w tym kręgosłupa, znaleziono na stercie śmieci we własnym garażu. Mąż przetrzymywał ją tam od kilku dni.

Małżeństwo mieszka w domu jednorodzinnym na osiedlu Rejowiecka. Ona ma 59 lat. On – 64 lata. W czwartek (20 września) kobieta wracała do domu od znajomej, której pomagała malować pokój. Po robocie panie wzniosły toast za własnoręcznie wykonaną pracę. Nie wiadomo, czy była to więc zwykła nieostrożność czy 59-latka straciła na chwilę równowagę przez procenty szumiące jej w głowie – wchodząc do domu, potknęła się i spadła ze schodów. Leżącą niemal bez ruchu kobietę znalazł jej mąż. Chwycił żonę za kończyny i przeciągnął do garażu w piwnicy ich domu. Zamknął drzwi i wrócił do mieszkania.

Kobieta leżała tam przez trzy dni. Bez wody, jedzenia, z obolałym kręgosłupem. Nie była w stanie się ruszyć. „Znaleziona na stercie śmieci, bez dostępu do pokarmu” – tak napisali później w notatkach z wyjazdu pracownicy służb.

Pomoc przyszła dopiero w niedzielę (23 września). Sąsiadka usłyszała błagalne wołanie o pomoc, znalazła słabnącą już kobietę i powiadomiła członka jej rodziny. Ten wezwał pogotowie ratunkowe, a lekarz, który zajął się kobietą z garażu, od razu poinformował o wszystkim policję. Pacjentka m.in. z silnym urazem kręgosłupa miała trafić na stół operacyjny.

Jeszcze tego samego dnia mąż kobiety został zatrzymany. W trakcie jego przesłuchania okazało się, że od jakiegoś czasu mężczyzna był w ciągu alkoholowym. Zamroczony nie wiedział, co czyni. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że ciągnie po ziemi własną żonę, jak worek ziemniaków. Usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z art. 162 kodeksu karnego. Przed sądem będzie odpowiadał za nieudzielenie pomocy, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Do tego czasu może przebywać w domu, pozostając pod dozorem policji. (pc)