Dramatyczny apel miłośników zwierząt

Zdecydowana większość z nas deklaruje, że kocha zwierzęta. Wzruszamy się widząc bawiące się małe kotki, czy pieski, wkurza nas agresja wobec czworonogich przyjaciół, znęcanie się nad nimi. Denerwujemy się, gdy słyszymy, że ktoś pozbył się swojego pupila wyrzucając go z samochodu gdzieś na pustkowiu i gdy dowiadujemy się, że zwierzę wiernie czeka na swojego pana w miejscu porzucenia.

Gdy jednak trzeba naprawdę pomóc odwracamy się, oczekujemy, że inni zrobią to za nas. Tymi innymi są np. wolontariuszki krasnostawskiej sekcji Straży Ochrony Zwierząt. To one nie oczekując za to żadnej zapłaty pomagają chorym czy porzuconym zwierzakom. Wożą je do weterynarza, szukają kogoś kto by się zaopiekował skrzywdzonymi przez los psiakami, czy kotami. Za leczenie, karmę, czy kocyki muszą jednak płacić z własnej kieszeni. I wyraźnie nie dają już sobie z tym rady.

– To już chyba koniec. Toniemy w długach. Kolejny raz musimy prosić Państwa o pomoc. Wydatków nie ubywa. Codziennie dochodzą nowe faktury, a stan naszego konta jest na minusie. Błagamy o pomoc! – zaapelowały w ubiegłym tygodniu krasnostawskie wolontariuszki Straży Ochrony Zwierząt. – Jesteśmy w stanie poświęcić prywatny czas, mamy motywację, by pomagać tym, którzy nie mają głosu. Jednak w sytuacji, gdy brakuje nam pieniędzy, czujemy się zupełnie bezsilni. Jak ratować zwierzęta, gdy na koncie pustki? Jak leczyć te, które są pod naszą opieką? Nie mamy za co utrzymać naszych podopiecznych.

Badania, diagnostyka, leki, jedzenie – to wszystko kosztuje krocie. – Nas na to nie stać. Pod opieką mamy mnóstwo zwierząt i nie radzimy sobie z utrzymaniem ich – przyznają.

Drogi Czytelniku, możesz pomóc. Wejdź na stronę www.ratujmyzwierzaki.pl, w wyszukiwarce wpisz „sekcja Krasnystaw”, a znajdziesz link do zbiórki pieniędzy. Akcja trwa jeszcze kilka dni. Jej celem jest uzbieranie 15 tys. zł. Do piątku na koncie SOZ było 3 tys. zł. (k)