Droga jest za droga

Nadal nie wiadomo czy gmina Wola Uhruska zdecyduje się na budowę drogi wzdłuż rampy kolejowej. Na przeszkodzie stoją nieoczekiwanie wysokie koszty wykupu działki od kolei, choć na tę inwestycję przyznano dofinansowanie.

Droga wzdłuż rampy kolejowej łączy szosę wojewódzką 819 z powiatową Wola Uhruska – Potoki. Część została wyłożona tzw. kocimi łbami, które czasy świetności mają za sobą, a część jest gruntowa. Od bardzo dawna władze gminy zabiegały o jej gruntowny remont z położeniem warstwy asfaltu, ale na przeszkodzie stawał fakt, że droga nie należy do skarbu państwa, a do kolei.

Gdy gmina złożyło wniosek o dofinansowanie tej inwestycji i rozpatrzono go pozytywnie, wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze ku realizacji. Niestety, okazało się, że po wycenie gruntu przez rzeczoznawcę koszty niebotycznie wzrosły, bo za jej wykup trzeba obecnie zapłacić kolejarzom aż 653 tys. zł.

– Na 465 tys. zł rzeczoznawca wycenił wartość starego bruku, walącego się ogrodzenia i kilku słupów – mówi wójt Jan Łukasik. – Droga, którą chcemy wykupić, ma 1,17 ha powierzchni. Łatwo wyliczyć, że za jeden metr kwadratowy trzeba zapłacić ok. 56 zł. Co ciekawe, kolej wystawiła na sprzedaż ponad pięciohektarową nieruchomość w centrum Chełma, z przeznaczeniem na cele inwestycyjne za ok. 3,1 mln zł, więc cena za metr jest zbliżona do naszej wąskiej kiszki o szerokości od 10 do 15 metrów.

Oczywiście z taką ceną nie możemy się zgodzić, więc zwróciliśmy się do Urzędu Wojewódzkiego z pytaniem, czy możliwe są modyfikacje naszej dokumentacji polegające m.in. na zostawieniu warstwy bruku jako podbudowy do przyszłej drogi.

Jeśli takiej zgody nie będzie, zapewne zrezygnujemy z projektu i wniosek o dofinansowanie złożymy w przyszłym roku. Zapewne zwrócimy się też do powiatu o zwołanie tzw. rozprawy administracyjnej, by podyskutować z rzeczoznawcą o sposobach obniżenia tej wyceny.

Zarówno ja, jak i radni zdają sobie sprawę z tego, jak ważna i kluczowa jest to dla nas inwestycja. Wszyscy zastanawiamy się, czy warto aż tyle dołożyć do niej ze swoich środków, czy zrezygnować i szukać innych sposobów jej finansowania. Z niecierpliwością czekamy na decyzję wojewody, od której tak naprawdę będzie wszystko zależało – dodaje Łukasik. (bm)