Drogowcy zalecają czujność

W ostatnim czasie na al. Jana Pawła II doszło do kolejnego groźnego zdarzenia – kierowca uderzył w łosia

Po kolejnych kolizjach na al. Jana Pawła II w Świdniku z udziałem leśnej zwierzyny kierowcy znowu apelują o wprowadzenie zabezpieczeń, najlepiej postawienia ogrodzenia mającego zapobiec wbieganiu zwierząt z pola wprost na jezdnię. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która zarządza drogą, twierdzi, że nie ma takiej możliwości i zaleca kierowcom ostrożność.


Świdniccy kierowcy znów podnoszą alarm, że al. Jana Pawła II, łączącą miasto z węzłem ekspresówki S17, jest niebezpieczna. Problem stanowi leśna zwierzyna, która z sąsiadujących z drogą pół i pobliskiego lasu wbiega na jezdnię. Do ostatniego niebezpiecznego zdarzenia doszło w ubiegłym miesiącu, kiedy przed maskę jadącego od strony Lublina auta wbiegły dwa łosie. Kierowca nie zdążył wyhamować i uderzył w jedno ze zwierząt. Jego auto wylądowało w rowie. Kierowcy na szczęście nic poważnego się nie stało, ale zwierzę padło, a auto zostało całkowicie skasowane. Zdaniem świdnickich kierowców najwyższy czas, by odpowiedzialne służby zajęły się poprawą bezpieczeństwa w tym miejscu, np. budując ogrodzenie.
– Może trzeba zorganizować tu jakąś akcję protestacyjną, aby ktoś w końcu się tym zainteresował – mówi jeden z naszych czytelników. – W ubiegłym roku sam widziałem w tym miejscu dwa wypadki z udziałem zwierząt i wielokrotnie widziałem stado saren stojące przy drodze. Dzwoniłem w tej sprawie do urzędu miasta i do starostwa, ale każdy umywa ręce. Może to wina projektanta, że nie zaprojektował siatek od razu? Nie trzeba być naukowcem, by wiedzieć, że jeśli w pobliżu jest las i pole, to będą także zwierzęta i w tak ruchliwym miejscu trzeba wprowadzić jakieś rozwiązania, by zapobiec ich kolizji z autami. Zdaniem świdniczanina ustawiony przy drodze znak ostrzegający przed dziką zwierzyną to o wiele za mało i jest de facto spychaniem całej odpowiedzialności na kierowców.
– Kierowca, jadąc nawet 20 km/h i uderzając w zwierzę, ponosi pełną odpowiedzialność za niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. To zawsze będzie jego wina. Przez czyjąś niekompetencję i nieudolność cierpią i ludzie, i zwierzęta – przekonuje.
Tomasz Dejer, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Świdniku, przyznaje, że w tym miejscu faktycznie odnotowuje się wiele kolizji ze zwierzyną.
– W roku 2016 doszło tam do 11 kolizji z udziałem zwierząt leśnych, co stanowiło 16 proc. wszystkich zdarzeń drogowych z udziałem zwierzyny leśnej na terenie powiatu. Swego czasu, by odseparować zagrożenie ze strony zwierząt, wnioskowałem o budowę ogrodzenia. W odpowiedzi otrzymałem z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad informację, że w trakcie konsultacji dotyczących budowy ekspresówki nie było to zaplanowane, bo trudno było przewidzieć, co będzie się działo na drodze, której nie było – wyjaśnia T. Dejer.
Naczelnik dodaje, że w tej sytuacji kierowcy powinni jeździć „z głową” i stosować się do obowiązującego ograniczenia prędkości i pozostałych znaków. Dzięki temu, w razie niebezpieczeństwa, zdążą będą zareagować na czas.

Ratusz dostrzega problem

– To bez wątpienia jedno z najniebezpieczniejszych miejsc, jeśli chodzi o wypadki z udziałem zwierząt. My również zwracaliśmy się do GDDKiA, aby ulica została odgrodzona od lasu siatką. Na nasz wniosek pojawił się tam znak ostrzegający przez zwierzyną i ograniczenie prędkości do 50 km/h – mówi Karol Łukasik, rzecznik świdnickiego ratusza.
Krzysztof Nalewajko, rzecznik prasowy GDDKiA, wyjaśnia, że nie ma skutecznej metody na odgrodzenie tej drogi, choćby ze względu na istniejące zjazdy.
– Gdyby wzdłuż al. Jana Pawła II ustawić ogrodzenie, to dzikie zwierzęta, wychodząc z lasu, przechodziłyby na drugą stronę jezdni, na skrzyżowaniu z ul. Drewnianą – tłumaczy K. Nalewajko. W drodze powrotnej siatka byłaby dla nich dodatkowym utrudnieniem. Zwierzęta, szukając przejścia, wędrowałyby wzdłuż ogrodzenia drogi, powodując tym samym jeszcze większe niebezpieczeństwo. Jakiś czas temu był taki przypadek, że przez węzeł Świdnik na drogę ekspresową dostał się łoś. Wędrował wzdłuż ekranów i nie mógł wyjść. Doszło do kolizji z autem. W przypadku al. Jana Pawła II mielibyśmy tę samą sytuacje. Kierowca jadący z prędkością wyznaczoną przez ograniczenie, a nie np. 90 km/h, na pewno w porę wyhamuje, a pokonując dystans Lublin-Felin do Świdnika, straci najwyżej kilka sekund. Czy naprawdę warto przekraczać tę prędkość? (w)