Drogowy szeryf doprowadził do kolizji

Drogowy szeryf chciał zatrzymać motocyklistę – sprawcę drobnej stłuczki. Swoim Mitsubishi wyprzedził jednoślad i nagle przed nim zahamował. W efekcie kierujący stracił panowanie nad maszyną i przewrócił motor. Zapewne przyczyniło się do tego i zachowanie samozwańczego szeryfa z Mitsubishi, i fakt, że motocyklista był pijany. Policja jeszcze wyjaśnia okoliczności tego zdarzenia.

W sobotę (6 sierpnia) około godziny 17 na trasie Włodawa – Okuninka doszło do nietypowej kolizji. Kierujący Mitsubishi Outlanderem 44-latek z Włodawy chciał zostać samozwańczym szeryfem drogowym. Pod jednym z włodawskich marketów zobaczył, że kierujący motocyklem zahaczył lusterkiem o zaparkowany samochód i nie zatrzymując się ruszył w stronę Okuninki. Kierowca Outlandera rozpoczął pogoń za jednośladem. Przed Okuninką wyprzedził motocykl i nagle zahamował, chcąc zatrzymać sprawcę parkingowej stłuczki. Niestety, nie przewidział, że takim zachowaniem może wyrządzić więcej złego, niż dobrego. Motocyklista jadący z pasażerem, chcąc uniknąć wjechania w tył Mitsubishi, stracił panowanie nad pojazdem i przewrócił motor w efekcie czego obaj mężczyźni dość mocno się poturbowali. – Policjanci stwierdzili, że kierowcą motocykla był 25-latek z Włodawy, który w chwili zdarzenia znajdował się w stanie nietrzeźwości – miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie – tłumaczy Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Prawo jazdy kat. B miał od 5 lat, ale nie posiadał uprawnień do kierowania motocyklem. Z kolei 25-letni pasażer motocyklisty miał podczas badania ponad pół promila alkoholu. Z powierzchownymi obrażeniami ciała trafił do szpitala. Kierujący motorem odmówił hospitalizacji. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności – dodaje pani rzecznik. Kierowcy Mitsubishi grozi mandat karny i punkty za stworzenie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym. (bm)