Dróżnik znów nie zamknął szlabanu

Jak to możliwe, że dróżnik, który nie zamknął przejazdu, dalej na nim pracuje? – pyta wzburzona Czytelniczka. PKP zapiera się, że prowadzi „szereg działań mających na celu podnoszenie poziomu bezpieczeństwa”, a policja apeluje, by każdy tego typu przypadek zgłaszać natychmiast w komendzie.

Sytuacja, którą opisuje kobieta, miała mieć miejsce 4 września po godz. 5 rano na stacji Chełm Miasto.

– Taka osoba powinna być przeniesiona od razu na inne stanowisko. Zagraża przecież bezpieczeństwu. Czy nie powinno się wyciągnąć konsekwencji w stosunku do tego człowieka, pamiętając o tym, co stało się na przejeździe przy ulicy Metalowej? – mówi o dróżniku ze stacji przy ul. Lubelskiej, który miał zapomnieć o szlabanie na początku miesiąca.

To nie pierwszy taki sygnał dotyczący tego przejazdu. Mniej więcej trzy tygodnie temu inny Czytelnik opisywał sytuację, gdy również przejeżdżające nocą przez ulicę auto omal nie zderzyło się z pociągiem, bo szlaban przy Chełm Miasto był otwarty. Pracownicy PKP zapierali się jednak, że akurat na tym przejeździe wszystko jest w porządku.

– Na przejeździe na ulicy Lubelskiej, przy przystanku Chełm Miasto, PLK nie odnotowały zdarzenia, w którym zbyt późno zostałyby opuszczone rogatki. Również wcześniej nie było tego rodzaju zgłoszeń. Na przejeździe zachowane jest bezpieczeństwo – broni się Karol Jakubowski z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Przejazd przy przystanku Chełm Miasto jest sterowany zdalnie przez dyżurnego ruchu z posterunku Uherka, w związku z czym nie ma tam Systemu Wspomagania Dróżnika Przejazdowego (SWDP), na który spółka powołuje się za każdym razem w kwestiach związanych z bezpieczeństwem w ruchu drogowym i kolejowym.

SWDP umożliwia podgląd na monitorze na ruch przejeżdżających pociągów. Z założenia przyczynia się do lepszej organizacji pracy dróżnika i do bezpieczniejszych warunków wykonywania czynności związanych z ruchem pociągów.

– Każdy przypadek niezamknięcia rogatek może, a nawet powinien zostać zgłoszony policji – podkreśla asp. Marcin Kiczyński z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

W przeciwnym razie ani organy ścigania, ani władze spółki nie dowiedzą się o nieprawidłowościach. Przede wszystkim jednak chodzi o to, by zapobiec kolejnej tragedii na torach.

Po dramatycznym wypadku sprzed roku na przejeździe u zbiegu ulic Złotej i Metalowej chełmscy policjanci wzięli na tapetę tamte rejony i coraz częściej kierują tam patrole. W trakcie jednego z nich, 11 lipca, policjant zobaczył pociąg jadący od strony Chełma w kierunku Lublina, a zaraz potem biegnącego w popłochu do podniesionego szlabanu dróżnika. Okazało się, że dwa dni wcześniej o mały włos nie doszło do kolejnego wypadku na tym przejeździe. Jadąca tamtędy kobieta instynktownie zatrzymała się przed szlabanem, choć ten był podniesiony. Przystanęła i zaczęła się dokładnie rozglądać.

Wtedy usłyszała gwizd pociągu. Nie minęła chwila, a pojawił się tuż przed nią. Dróżnik w tym czasie wybiegł z budki i pędził zamknąć rogatki. W obu przypadkach wszczęte zostały odpowiednie czynności pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie. Postępowanie w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo w ruchu lądowym dalej trwa. – Do czasu jego zakończenia i sformułowania wniosków pracownicy są odsunięci od wykonywania czynności związanych z ruchem pociągów – mówi K. Jakubowski z PKP, dodając, że były to jedyne przypadki zawieszenia w tym roku na Lubelszczyźnie. (pc)