Dusiciel grasuje!

Tylko 30 procent mieszkańców Lubelszczyzny kojarzy, co to jest przewlekła obturacyjna choroba płuc – czyli POChP.
Nie jest to szczególnie optymistyczny wskaźnik, bo równocześnie szacuje się, że ten zespół chorobowy dotyka co najmniej 10 procent populacji po 40-tym roku życia.
Co gorsza, POChP – polegająca na postępującym ograniczeniu przepływu powietrza przez drogi oddechowe (np. rozedmy, najczęściej, chociaż niekoniecznie, wiązane z narażeniem na długotrwałe działanie dymu tytoniowego lub innych szkodliwych substancji wziewnych) jest przyczyną 2,6 proc. zgonów mężczyzn i 1,3 proc. kobiet w Polsce, tzn. co roku w naszym kraju umiera z powodu tej choroby 15 000 osób. Niemal połowa z nich schodzi w ciągu 10 lat od momentu rozpoznania.

Uwaga – choroba nieuleczalna!

19 listopada obchodziliśmy Światowy Dzień Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc. Jak wszystkie tego typu „święta” służy on zwiększaniu świadomości społecznej i zachęcaniu do profilaktyki. Eksperci podkreślają, że skuteczność w leczeniu POChP zależy przede wszystkim od budowania świadomości wśród społeczeństwa na temat tego schorzenia i informowania o zagrożeniach z nim związanych. Ponadto bardzo ważne jest, aby lekarze pierwszego kontaktu zachęcali pacjentów do wykonywania kontrolnych badań spirometrycznych. Warto zauważyć, że tylko 0,5 proc. lublinian pytanych o skojarzenia z POChP wymieniało spirometrię. Tymczasem jest to podstawowe badanie czynnościowe, które mierzy pojemność i objętość płuc. Jest ono niezbędne do diagnozowania i kontrolowania leczenia chorób obturacyjnych, prowadzących do zwężania dróg oddechowych i  trudności w oddychaniu.
– POChP jest chorobą nieuleczalną, a wszelkie działania terapeutyczne mają na celu spowolnienie procesu chorobowego i  poprawę komfortu życia pacjenta. Małemu dziecku powiedziałbym, że płuca chorego na POChP wyglądają jak nie do końca nadmuchany balon, ponieważ choroba ta polega na zmniejszeniu pojemności płuc. Ta zmniejszona pojemność płuc powoduje, że chory zachowuje się poniekąd właśnie, jak nie do końca napompowany balon. Nie może podskakiwać ani fruwać, tak jak w pełni nadmuchany balon, który do tego, aby unosić się w powietrzu wykorzystuje swoją pełną objętość. Jeżeli balon jest nie do końca nadmuchany, to nigdy się nie uniesie lub zrobi to z ogromną trudnością – wyjaśnia prof. Paweł Śliwiński z  Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

Zwiększ pojemność płuc

Działania kampanii Płuca Polski, mającej na celu uświadamianie zagrożeń związanych z POChP, wspiera w tym roku znany pływak, Radosław Kawęcki, dwukrotny mistrz świata, który postanowił zostać ambasadorem kampanii, aby zachęcać wszystkich do wykonywania profilaktycznych badań spirometrycznych. Zwraca on szczególną uwagę na to, iż POChP jest chorobą nieuleczalną, jednak istnieją sposoby na poprawienie jakości życia chorego. – Im większa pojemność płuc, tym więcej tlenu przyswaja organizm, a im więcej tlenu wdychamy, tym więcej mamy energii. Wpływa to na poprawę wytrzymałości i kondycji fizycznej. Najlepszym ćwiczeniem na powiększanie pojemności płuc jest pływanie pod wodą, jednak nie każdy to potrafi. Warto wtedy spróbować wstrzymywania powietrza pod wodą. Pojemność płuc ćwiczymy też, pływając kraulem, ponieważ również musimy co kilka ruchów łapać oddech. Inne ćwiczenia, które są polecane to np. nadmuchiwanie i opróżnianie dużej butelki po napojach lub balona. To bardzo proste ćwiczenie, które każdy może wykonywać w domu. Inne skuteczne ćwiczenie polega na wciąganiu małymi wdechami powietrza nosem aż do całkowitego wypełnienia płuc i wydychanie go bardzo powoli, przez jak najdłuższy okres – radzi ambasador kampanii Płuca Polski, Radosław Kawęcki.
TAK