Duże brawa dla Startu!

START KRASNYSTAW – GRYF GMINA ZAMOŚĆ 4:0 (2:0)


1:0 – Lando (17), 2:0 – Kożuchowski (45), 3:0 – Ciechan (74), 4:0 – Skiba (76).

START: Janiak – Kożuchowski (79 Piwko), Saj, Florek (66 Czarnecki), Ciechan (82 Matycz), Denkiewicz (66 Chariasz), D. Sołdecki, Kraiko, Welman (77 Lenard), Lando, Skiba.

Ręce same składają się do oklasków, oglądając grę podopiecznych Marka Kwietnia w bieżącym sezonie. Start Krasnystaw udowadnia, że budując cierpliwie drużynę można włączyć się do walki o awans do III ligi. Gdyby wziąć pod uwagę wyniki do 14. kolejki, w grupie mistrzowskiej piłkarze Startu plasowaliby się na pierwszym miejscu.

Mecz z Gryfem Gmina Zamość, rywalem dość wymagającym, był jednostronnym widowiskiem, można powiedzieć koncertem w wykonaniu gospodarzy. Wielu kibiców nie sądziło, że miejscowi tak łatwo poradzą sobie z przeciwnikiem. Inna sprawa, że Start jest w naprawdę dobrej formie, co udowadnia na boisku, a jedyna przegrana w Bychawie, jak się okazuje, była wypadkiem przy pracy. Trener Marek Kwiecień, jak sam powiedział po ostatnim gwizdku, zadrżał dopiero w 90 min. W samej końcówce przeciwnik poważniej zagroził bramce Krzysztofa Janiaka. Na szczęście strzał był niecelny.

Start od pierwszej minuty kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń. Po raz kolejny świetne zawody rozgrywał Dawid Sołdecki, który był dosłownie wszędzie. – Dominowaliśmy zdecydowanie, widać było, że gole dla nas są tylko kwestią czasu – mówił po meczu szkoleniowiec Startu.

W 17 min. Maciej Welman świetnym podaniem obsłużył Alibę Lando, a ten nie zmarnował okazji. Start stwarzał kolejne sytuacje pod bramką Gryfa, ale na 2:0 trafił tuż przed zejściem do szatni na przerwę. Znów z dobrej strony pokazał się Welman, który długim podaniem z rzutu wolnego obsłużył Piotra Kożuchowskiego, a obrońcy gospodarzy nie pozostało nic innego, jak posłać piłkę do siatki.

W drugiej połowie Start nie zwalniał tempa. Nie pozwolił przeciwnikowi w zasadzie na nic. Na kolejnego gola kibice czekali aż do 74 min., ale było warto, bo Miłosz Ciechan oddał piękny strzał z 20 metrów z lewej nogi, po którym futbolówka ugrzęzła w siatce. – Podobnego gola zdobył Robert Lewandowski w meczu towarzyskim Polska – Chile w 2018 roku – komplementuje swojego podopiecznego trener Kwiecień. – Takie bramki są rzadkością na boiskach czwartej ligi.

Przeciwnika w 76 min. dobił Dominik Skiba. Znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i pewnie ustalił wynik spotkania na 4:0. – Nawet przez moment nasze zwycięstwo nie było zagrożone – podkreśla Marek Kwiecień. – Wygraliśmy zdecydowanie, ale też po dobrej grze. Wiemy już, że jesień zakończymy na pierwszym miejscu, niezależnie od wyniku ostatniego spotkania ze Stalą w Kraśniku. Zrobimy wszystko, by ten mecz wygrać. Wiadomo, jak ważny jest to pojedynek dla obydwu zespołów.

Start przed sezonem nie był zaliczany do grona faworytów, a mimo to dwukrotnie ograł wyżej notowaną Tomasovię, mało tego, poradził sobie także u siebie ze Stalą, stracił też najmniej goli w swojej grupie. – Na ten moment mamy najwięcej punktów spośród wszystkich drużyn grających w obu grupach czwartej ligi. Pierwszy cel, jaki zakładaliśmy sobie przed sezonem, czyli awans do grupy mistrzowskiej, został przez nas zrealizowany. Po meczu w Kraśniku siądziemy do stołu i będziemy wytyczać sobie kolejne cele. Na pewno runda wiosenna zapowiada się pasjonująco, bo i Świdniczanka, i Tomasovia chcą awansować, a myślę, że ostatniego słowa nie powiedziała jeszcze Stal.

Nie możemy jednak oglądać się na rywali, musimy robić swoje. Mamy silną, wyrównaną kadrę i na pewno w każdym meczu będziemy grać o komplet punktów. Zobaczymy, co z tego wyjdzie – dodaje M. Kwiecień. Mecz Stal Kraśnik – Start Krasnystaw, który zakończy rundę jesienną, odbędzie się w sobotę 18 listopada o godz. 13.00. (s)