Dwa „babole” ustawiły mecz

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – UNIA BIAŁOPOLE 0:4 (0:2)

0:1 – Zdybel (3 rożny), 0:2 – Zdybel (9), 0:3 – Łukaszewski (79), 0:4 – Poterucha (90).

HETMAN: Ścibak – Wanielista, Krzysztoń, Basiak (72 D. Maksymowicz), Rycerz (70 Śliwa), Więczkowski (55 Zielonka), Puchala (52 B. Maksymowicz), Sawicki, Gieleta, Widz (70 Gaborski), Dąbrowski. Trener – Piotr Kapłon.

UNIA: Kozłowski – Bureć, Piekaruk, M. Cor (80 Domińczuk), Ślusarz, Kociuba, M. Soroka (73 K. Cor), Zdybel, Łukaszewski (80 Lachowski), Mazur, Poterucha. Trener – Tomasz Hawryluk.

Pierwsze dwa szybko strzelone gole ustawiły spotkanie. W 3 min. Zdybel trafił do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Sześć minut później ten sam zawodnik podwyższył wynik. – Uspokoiliśmy grę, Hetman przeważał, ale nam nie zagrażał. Dalekie wrzuty piłki czy dośrodkowania ze stałych fragmentów nie wyrządziły nam krzywdy. W zasadzie z akcji gospodarze nie stworzyli żadnej sytuacji strzeleckiej. Myśmy natomiast mogli do przerwy zdobyć jeszcze dwie bramki – mówił po meczu Jan Ostrowski, prezes Unii.

– Sami strzeliliśmy sobie dwa gole na początku meczu, można powiedzieć, że były to tzw. „babole” – opowiada z kolei Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetmana. – Staraliśmy się odmienić losy meczu, ale nic nam z przodu nie wychodziło. Chłopaki walczyli, wiedzieli, że jeśli padnie chociaż jedna bramka, rywal może się pogubić. Niestety, wszystko zepsuło się w 57 min., gdy drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną ujrzał Wanielista. Ciężko jest grać w dziesięciu, gdy się przegrywa i goni wynik. Do końca walczyliśmy o choćby jednego gola, nadzialiśmy się na dwie kontry Unii, z których padły kolejne dwa gole – dodaje Koprucha.

Prezes Ostrowski po ostatnim gwizdku sędziego był zadowolony z postawy swoich zawodników. – Daliśmy się wyszumieć rywalowi, jednocześnie nie dopuszczając go do swojej bramki. Od 70 min. przejęliśmy pełną kontrolę nad meczem, odnosząc zasłużone zwycięstwo. Dobrze zaczęliśmy sezon, widać, że rodzi się fajna drużyna, zdeterminowana w każdym meczu. Jest też zauważalny progres w naszej grze, co cieszy – dodaje J. Ostrowski. (r)