Dworzec świeci pustkami

Na razie z dworca przesiadkowego mało kto korzysta

Wiaty przystankowe, miejsca parkingowe i dogodny do nich dojazd – tak wygląda ukończony przed kilkoma miesiącami nowy dworzec przesiadkowy, zlokalizowany nieopodal stacji Świdnik-Miasto. Choć ta inwestycja na pewno pozytywnie wpłynęła na wygląd tej części miasta, świdniczanie zwracają uwagę, że niewiele się tu dzieje.

Dworzec przesiadkowy, między al. Lotników Polskich a ulicami Klubową i Kolejową powstał w ramach drugiego etapu projektu „Mobilny LOF”. Zamysł jest taki, aby można było przyjechać tu autobusem, samochodem lub rowerem albo hulajnogą, wygodnie zaparkować i stąd przesiąść się do innego środka lokomocji np. do pociągu na zlokalizowanej po sąsiedzku stacji kolejowej Świdnik-Miasto; lub odwrotnie: wysiąść na stacji kolejowej i z dworca przesiadkowego dotrzeć do dowolnego miejsca w Świdniku.

W ramach tej inwestycji powstały zatoki autobusowe, wiaty przystankowe, duży parking oraz fragment ulicy Klubowej. Koszt tych prac to ok. 7 mln zł.

Mimo, że od kilku miesięcy dworzec jest już ukończony, mieszkańcy zwracają uwagę, że nic się tu nie dzieje.

– Ten teren dzięki tej inwestycji na pewno wygląda ładniej, ale poza dodatkowymi miejscami do parkowania mieszkańcy nic z niego nie mają. Wciąż nie zatrzymuje się tu żaden autobus. „Trochę” drogi ten parking za 7 mln zł. Poza tym trudno powiedzieć, aby był bardzo oblegany – wytyka jedna z mieszkanek.

Przedstawiciele Ratusza przyznają, że póki co ruch na dworcu jest niewielki, z czasem ma się to zmienić.

– Aktualnie pracujemy nad koncepcją komunikacji, którą chcielibyśmy wprowadzić od początku nowego roku – informuje Marcin Dmowski, wiceburmistrz Świdnika. – Nie chodzi tylko o włączenie w nią dworca, ale też nowych ulic np. Kusocińskiego, Nadleśnej, czy Solidarności, które dotąd nie były w tej siatce ujęte. Raz do roku możemy przygotować taki projekt zmian, przy okazji prac nad budżetem. Trzeba pamiętać, że dworzec jest elementem dużego projektu, do którego wchodzi też budowa dworca metropolitalnego w Lublinie i innych dworców przesiadkowych w okolicznych miejscowościach. Ten unijny projekt zakłada m.in. ulepszenie komunikacji zbiorowej. Aby mogły się tu zatrzymywać busy, musieliśmy zacząć od bazy. Staramy się o to, aby połączeń między Świdnikiem a Lublinem było więcej. Będziemy też rozmawiać  z przewoźnikami o połączeniach międzymiastowych, ale o tym, czy np. autobusy ze Świdnika do Chełma lub do Zamościa są potrzebne, zdecyduje rachunek biznesowy. Przewoźnikom musi się to opłacać. Póki co mieszkańcy mogą korzystać z nowych miejsc parkingowych, a tych nigdy za wiele.

Nowy dworzec przesiadkowy ma być rozwijany również w oparciu o połączenia kolejowe.

– Widziałbym tam np. szybką kolejkę metropolitalną. Coś na zasadach jak funkcjonuje to w Warszawie. Co prawda leży to bardziej w gestii województwa, ale będziemy o tym rozmawiać i nad tym pracować. Takie częste połączenia kolejowe między Lublinem a Świdnikiem pozwoliłyby odciążyć komunikację autobusową. Rozumiem, że mieszkańcy w tej chwili jeszcze tego nie widzą, ale ta inwestycja naprawdę ma przyszłość i myślę, że w perspektywie 5-10 lat świdniczanie się o tym przekonają – dodaje wiceburmistrz.

Póki co z dworca przesiadkowego mało kto korzysta.(w)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here