Dyrektor kontra radny

Radny Tomasz Pitucha toczący się proces określa jako „wojnę cywilizacji”

Za nami kolejna rozprawa w procesie o zniesławienie, jaki organizator lubelskiego marszu równości wytoczył Tomaszowi Pitusze, miejskiemu radnemu Prawa i Sprawiedliwości. Przed sądem zeznawał Adam Kalbarczyk, dyrektor Międzynarodowego Liceum Paderewski.


Pierwszy lubelski marsz równości przeszedł ulicami Lublina w październiku ubiegłego roku. Przeciwko niemu protestował m.in. radny Pitucha, który napisał na swoim facebookowym profilu: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler” – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm i pedofilię”. Za te słowa Bartosz Staszewski, organizator marszu, skierował przeciwko radnemu prywatny akt oskarżenia. Strony nie doszły do ugody, dlatego w styczniu przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód rozpoczął się właściwy proces.

W ubiegłym tygodniu przed sądem zeznawał Adam Kalbarczyk, dyrektor Międzynarodowego Liceum Paderewski w Lublinie, który sympatyzuje ze środowiskiem LGBT. – Ta wypowiedź obrażała organizatora i osoby homoseksualne. Mamy tam negatywne emocje połączone ze stereotypem, że homoseksualiści to pedofile – ocenił.

– Kluczowe dla zrozumienia tego wpisu jest właśnie pojęcie stereotypu. Ze stereotypami jest tak, że ktoś, kto rozpowszechnia stereotypowe przekonania, w gruncie rzeczy czyni to mało świadomie – stwierdził, tłumacząc, że jego zdaniem radny nie miał świadomego celu, pisząc te słowa.

– Stereotyp działa trochę jak wirus. Pan radny był nośnikiem stereotypu, a ludzie, którzy rozpowszechniają stereotypy, nie zastanawiają się nad tym, co mówią. Po prostu powielają jakieś przekonania – dodał dyrektor Kalbarczyk. Tomasz Pitucha odpiera zarzuty, tłumacząc, że nie chciał nikogo obrazić, a toczący się proces określił jako „wojnę cywilizacji”. Na sali rozpraw ponownie wspierała go grupa zwolenników. Kolejna rozprawa odbędzie się za miesiąc.

Przypomnijmy, że ubiegłoroczny marsz równości zgromadził około półtora tysiąca osób. Kilka razy zmieniał trasę, bo na jego drodze stawała kontrmanifestacja. Przy wejściu w ulicę Świętoduską w stronę poprzedzających marsz policjantów poleciały butelki, kamienie i petardy. Kilku funkcjonariuszy zostało lekko rannych, a policja zatrzymała ponad 20 osób.

Grzegorz Rekiel