Dyrektor MOPR pod obstrzałem

Do prezydent Agaty Fisz trafiła kolejna anonimowa skarga na Waldemara Kozioła, pełniącego obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Jej autor przekonuje, że Kozioł źle traktuje podopiecznych MOPR, a w godzinach pracy więcej czasu poświęca klubowi sportowemu karate, aniżeli sprawom zawodowym. – Komuś bardzo zależy, bym nie spał spokojnie – mówi p.o. dyrektora placówki.

O Waldemarze Koziole głośno zrobiło się kilka miesięcy temu, gdy prezydent Chełma Agata Fisz dostała anonim, z którego wynikało, że pełniący obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w godzinach pracy załatwia sprawy klubu karate „Kanku”, w którym trenuje. I to na kilka tygodni przed wejściem w życie programu 500+. Kozioł, zamiast pracować, prowadził pokaz karate w Sawinie. On sam tłumaczył, że w dokumentacji MOPR odnotował prywatne wyjście, a pokaz był z okazji Dnia Dziecka.
W minionym tygodniu prezydent Fisz dostała drugi donos na Waldemara Kozioła, podpisany „pracownicy”. Autor anonimu zarzuca dyrektorowi, że w trakcie pracy szukał sponsorów na turniej karate, który organizował klub „Kanku”. Gdy nie był dyrektorem, by załatwiać podobne sprawy, musiał zwalniać się z pracy, a później odrabiać godziny. Jego zdaniem, W. Kozioł źle traktuje podopiecznych, „nie zna przepisów, nie zna podstawowych zasad pracy socjalnej, traktuje MOPR jak urząd do wydawania bezdusznych decyzji”.

Prezydent Agata Fisz twierdzi, że nie może zająć się skargą, bo jest ona anonimowa. – Gdyby pod tym listem podpisała się z imienia i nazwiska przynajmniej jedna osoba, na pewno zbadałabym sprawę – mówi. – Jedyne co mogę zrobić, to porozmawiać z dyrektorem Koziołem i uczulić go, by wszystkie sprawy osobiste, sportowe starał się załatwiać po godzinach pracy MOPR.
Waldemar Kozioł jest oburzony anonimem. – Komuś bardzo zależy, bym nie spał spokojnie – mówi. – List zawiera bardzo dużo złośliwości w stosunku do mojej osoby. Nie jestem w zarządzie klubu, nie chodziłem od firmy do firmy po pieniądze na turniej, robili to prezes i członkowie zarządu, w tym mój syn. Pracuję dwa razy więcej, niż wcześniej, bo po pracy uczestniczę w wielu spotkaniach ze stowarzyszeniami, czy osobami chorymi, potrzebującymi naszego wsparcia. MOPR normalnie funkcjonuje, wszystkie świadczenia są płacone na bieżąco, program 500+ wszedł w życie. Zostały złożone dwa wnioski o pozyskanie funduszy europejskich, które przeszły ocenę formalną. Karate jest moją pasją, ale to, co robię poza godzinami pracy, nie ma wpływu na funkcjonowanie MOPR-u. (ptr)