Dyrektor MOPR w ogniu pytań

Na sesji chełmscy radni zarzucili pytaniami Annę Szalast, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Chełmie. Spór zbiorowy z pracownikami MOPR wciąż trwa, mimo przyznanych przez miasto podwyżek.

Na połączonym posiedzeniu komisji budżetu i rozwoju gospodarczego oraz porządku publicznego i inwentaryzacji mienia komunalnego (30 sierpnia) m.in. radni Agata Fisz, Edyta Rożek, Marek Sikora czy Mirosław Czech dopytywali o szczegóły dotyczące podwyżek dla pracowników MOPR w Chełmie i toczącego się w tej sprawie ze związkowcami sporu.

– Czy to prawda, że podwyżki w kwocie 400 zł dostaną tylko pracownicy, a kierownicy, pracownicy na stanowiskach samodzielnych i specjaliści są z tego wykluczeni? – pytała radna E. Rożek. – Ufam, że to pomyłka, ponieważ pracownicy MOPR zarabiają 3010 zł brutto, a kierownicy 3200 zł brutto. W tej sytuacji doszlibyśmy do absurdu, w której pracownik będzie zarabiał więcej niż kierownicy i specjaliści.

O sytuacji pracowników MOPR długo rozmawiano zarówno na sesji, jak i poprzedzającej ją komisjach. Dorota Cieślik, zastępca prezydenta Chełma, uściślała, że to dyrektor chełmskiego MOPR podejmie decyzję w kwestii wysokości podwyżek dla kierowników działów oraz dla specjalistów. Wiceprezydent Chełma przyznała, że spór ze związkowcami ostatecznie nie został zakończony, bo wystąpili oni o 1500 zł podwyżki dla pracowników, a na spełnienie takich postulatów miasta nie stać. Radni zaniepokojeni byli informacjami, jak wielu pracowników w ciągu ostatniego roku rozstało się z pracę w MOPR. Dane w tej sprawie przekazała Anna Szalast, dyrektor chełmskiego MOPR. Informowała, że z różnych powodów z pracą rozstało się w ciągu roku 37 osób, ale w międzyczasie też zatrudniono 10.

– To kto wykonuje pracę tych 27 osób? W jaki sposób zorganizowała pani pracę bez nich i czy pracownicy wykonują dodatkowe obowiązki bez dodatkowego wynagrodzenia? – dopytywała radna A. Fisz. – Bo być może ta sytuacja powoduje niezadowolenie pracowników. To naturalne odczucie, jeśli się dokłada obowiązków, a w ślad za tym nie idzie wynagrodzenie. Powoduje to bunt pracowników, a w MOPR nie ubywa zadań tylko ich przybywa. Czy wszystkie zadania są w należyty sposób wykonywane? Bo to świadczyłoby o tym, że wcześniej był przerost zatrudnienia o 27 osób.

Dyrektor Szalast zapewniała, że praca w MOPR jest zorganizowana w sposób optymalny i wszelkie zadania realizowane są bez zakłóceń. E. Rożek zwróciła uwagę, że 27 etatów mniej daje średnio 100 tys. zł miesięcznie oszczędności i czy w związku z tym pracownicy dostali te pieniądze „w jakiś dodatkach”. Dyrektor Szalast odpowiedziała, że regulacja płac wynikała z ustawy (tegoroczny wzrost „najniższej krajowej” – przyp. red.) i dokonano jej z konieczności, a nie było innych podwyżek z powodu braku możliwości finansowych jednostki. Zapewniła, że w przypadku zadań zleconych pracownicy otrzymują dodatki, a jeśli chodzi o zwiększenie obowiązków, to te dodatki są przyznawane wtedy, gdy placówka ma takie możliwości finansowe. Odpowiedzi dyrektor MOPR były bardzo dyplomatyczne, a radny Mirosław Czech zwrócił uwagę, że jest ona w „niekomfortowej sytuacji”, bo w sali obrad są jej przełożeni, tj. Jakub Banaszek, prezydent Chełma i jego zastępczyni D. Cieślik.

– Mamy tę świadomość i widzimy, że powołuje się pani tylko na zarządzenie (prezydenta dotyczące zwiększenia planu na wynagrodzenia dla pracowników MOPR, podpisane 22 sierpnia – przyp. red.) i działa zgodnie z tym, jaki kierunek pani wyznaczono – stwierdził radny Czech.

Wiceprezydent Cieślik przyznała, że przyznane podwyżki na pewno nie zaspokajają potrzeb, ale na takie kwoty miasto może sobie obecnie pozwolić.

– Wzrost kosztów utrzymania dotyczy nie tylko osób indywidualnych, ale także instytucji, a my mamy ich kilkadziesiąt i musimy mieć wzgląd na pracowników innych podległych miastu jednostek, gdzie wcale nie jest tak różowo, jakby się wydawało – stwierdziła wiceprezydent Cieślik. – Chodzi o nietworzenie ogromnych różnic pomiędzy jednostkami. Pozostajemy w dalszych rozmowach ze związkami, one nie są zamknięte. Związkowcy zwracali się z prośbą o udział w obradach i pewnie najbliższa komisja zdrowia będzie właśnie z udziałem ich przedstawicieli. mo