Dyscyplinarka i wydalenie przez romans

Były już dzielnicowy ze Żmudzi może zostać całkowicie wydalony ze służby. Prawdopodobnie nie doszłoby do tego, gdyby nie wdał się w romans w żoną funkcjonariusza straży granicznej i nie puściły mu hamulce.

Dla mł. asp. Łukasza M. (35 lat) to nie był dobry rok. Najpierw, we wrześniu, został brutalnie pobity przez parę dwudziestokilkulatków za to, że stanął w obronie taksówkarza, którego auto „młodzi i wściekli” kopali nocą po pijaku. Do szpitala trafił lekko wstawiony, przez co później musiał się tłumaczyć śledczym, czy wypił wódkę przed interwencją (co jest zabronione) czy na uśmierzenie bólu i z obawy, że stracił oko w bójce.
Teraz przeciwko mł. asp. toczą się dwa postępowania wewnętrzne w komendzie, a w Prokuraturze Rejonowej w Chełmie kolejne dwa, w których występuje (jeszcze) jako świadek. Wszystko przez „krótkotrwałe użycie pojazdu” (inaczej rozumiane jako kradzież i porzucenie auta) we wtorek, 5 grudnia, a także uszkodzenie innego auta z 1 grudnia.
35-latek miał się wdać w romans z żoną pogranicznika z Białopola, a kiedy sprawa wyszła na jaw, pomiędzy konkurentami doszło do starcia. Będący wówczas na zwolnieniu policjant miał w Natalinie (gm. Kamień) najechać – niby celowo – na tył samochodu funkcjonariusza straży granicznej. Z kolei tamten miał mu grozić (jak wynika ze złożonego do prokuratury zawiadomienia od Łukasza M).
Skutki niewłaściwie ulokowanego uczucia będą dla policjanta fatalne. Po ponad 10 latach służby może on zostać wyrzucony z hukiem z policji.
– Przeciwko niemu toczy się wewnętrzne postępowanie dyscyplinarne. Na wniosek Komendanta Miejskiego Policji w Chełmie komendant wojewódzki wszczął też postępowanie w kierunku wydalenia ze służby z uwagi na ważny interes służby – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. (pc)