Dziczyzna tania jak barszcz

Zamiast kupować drogie i nie zawsze dobrej jakości mięso w sklepie za porównywalne, jeśli nie mniejsze, pieniądze można kupić wyjątkową w smaku i zdrową dziczyznę. Nie wszyscy wiedzą, że koła łowiecka mają możliwość sprzedaży bezpośredniej tego, co upolują.

Chociaż utarło się, że myśliwi polują wyłącznie na własne potrzeby albo tusze oddają do skupu, to od niedawna mogą też sprzedać mięso bezpośrednio każdemu zainteresowanemu. 9 zł za kilogram mięsa jelenia albo 15 zł za sarninę (ceny netto) – tyle kosztuje np. dziczyzna w Kole Łowieckim nr 23 „Szarak” w Chełmie. I koło chętnie sprzeda tusze indywidualnym klientom. Bo ceny, jakie oferują myśliwym skupy, nie dość, że są dużo niższe niż przed rokiem, to jeszcze różnią się na początku, w trakcie i na koniec sezonu.

– Za sarnę skupy płaciły na początku sezonu 6 zł za kilogram a teraz około 11 zł a w ubiegłym roku 16 zł – mówią i denerwują się, że trzy firmy, które przejęły skup dziczyzny w kraju, zmonopolizowały rynek i narzucają ceny, które nijak mają się do wartości mięsa.

Wystarczy sprawdzić ile kosztuje dzisiaj dobrej jakości np. wieprzowina. Naprawdę za porównywalne pieniądze, jeśli nie mniejsze, można kupić zdrową i ekologiczną dziczyznę. Wystarczy zwrócić się do któregoś z kół łowieckich. Kontakt można znaleźć w internecie.

– Faktycznie nie wszyscy jeszcze wiedzą, że mogą kupić dziczyznę bezpośrednio od koła i to za nieduże pieniądze – mówi Andrzej Adamczyk, myśliwy z „Szaraka”. – Za około 300 zł można kupić całą sarnę. W markecie kilogram sarniego combra kosztuje 200 zł.

Myśliwi nie zajmują się rozbieraniem mięsa. Sprzedają całe tusze, czyli wypatroszone mięso w skórze. Dzieleniem poszczególnych części trzeba zająć się we własnym zakresie. A potem już tylko znaleźć dobry przepis na potrawę…  (bf)