Nasze dzieci nie są gorsze!

– Nasze dzieci nie są winne, że urodziły się upośledzone. Nie mogą siedzieć w domu
i płakać. Pomóżcie im! – apelują do radnych i urzędników rodzice dorosłych podopiecznych ośrodka „Nadzieja”. Chodzi o wsparcie finansowe i lokalowe. Ratusz obiecuje „Nadziei” nową siedzibę – popadający w ruinę były „Unimarket”. – Wyremontujemy go – zapewnia Małgorzata Łuczkiewicz, dyrektor ośrodka „Nadzieja”.

Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Podajmy sobie ręce” w Chełmie od lat prowadzi Społeczny Ośrodek Edukacji i Rehabilitacji „Nadzieja”, zapewniający naukę i specjalistyczne zajęcia terapeutyczne upośledzonym dzieciom i młodzieży. Ośrodek ma swoją siedzibę w ciasnej, czterdziestometrowej klitce w budynku Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Powstańców Warszawy 2. Warunki lokalowe są fatalne. Przedstawiciele ośrodka oraz rodzice podopiecznych od lat postulują do ratusza o dodatkowe pomieszczenia w pobliskim, nieużytkowanym od dawna, należącym do MPEC-u, budynku byłego „Unimarketu”. Chcieliby go wyremontować i dostosować do potrzeb niepełnosprawnych. Problem opisali w liście do chełmskich radnych, a o sprawie dyskutowano na wspólnym posiedzeniu komisji oświaty, kultury i sportu oraz komisji rodziny, zdrowia i ochrony środowiska. W spotkaniu uczestniczyła także Małgorzata Łuczkiewicz, dyrektor Społecznego Ośrodka Edukacji i Rehabilitacji „Nadzieja”, która zwróciła uwagę, że pierwsze pismo w sprawie pozyskania byłego „Unimarketu” skierowano do ratusza jeszcze w 2007 r., ale transakcji dotąd nie udało się sfinalizować. „Unimarket” popada już w ruinę. MPEC kilkakrotnie próbował sprzedać nieruchomość, ale bez skutku. Cena wywoławcza budynku ostatnio wynosiła 360 000 zł. Łuczkiewicz wskazywała, że stowarzyszenia nie stać na wykup nieruchomości, ale miasto mogłoby ją przekazać za symboliczne pieniądze – tak, jak w podobnych sytuacjach robią to inne samorządy. Łuczkiewicz zapewniała, że ośrodek działa prężnie, dysponuje nowoczesnym sprzętem, fachową kadrą, pozyskuje dotacje i mógłby wspierać większą liczbę potrzebujących, ale wielu rodziców, widząc kiepskie warunki lokalowe ośrodka, woli dowozić swoje niepełnosprawne dzieci do placówek poza Chełmem. Dyrektor zapewniła, że jeśli „Unimarket” trafi do kierowanego przez nią ośrodka, to znajdzie pieniądze na jego remont. Podczas spotkania rodzice niepełnosprawnych dzieci zwrócili uwagę na brak wsparcia dla niepełnosprawnych po 25. roku życia. Co prawda, ośrodek „Nadzieja”, zapewnia zajęcia sześciu osobom upośledzonym powyżej 25. roku życia, ale nie są one dotowane ani z państwowego, ani miejskiego budżetu. Rodzice ze łzami w oczach opowiadali o sytuacji dwóch dorosłych podopiecznych ośrodka, wychowywanych przez samotne, cierpiące na nowotwory matki. Jeden z ojców wystosował do radnych dramatyczny apel o pomoc dla dorosłych niepełnosprawnych chełmian, dla których brakuje miejsc w ŚDP oraz WTZ.
– Nasze niepełnosprawne dzieci z chwilą ukończenia 25. roku życia są nagle pozbawiane wszelkich zajęć, a wtedy siedzą w domu i płaczą – mówił chełmianin. – Moje dziecko przez rok było w takiej sytuacji i to było straszne przeżycie, chaos. Wspomóżcie finansowo grupę osób niepełnosprawnych „25 plus”, proszę! Nie wykluczajcie ich z życia! Oni nie są winni, że urodzili się chorzy. Dlaczego dzieci do 25. roku życia mogą liczyć na wsparcie, zajęcia, opiekę, a potem już nie? Warsztaty terapii zajęciowej ani środowiskowe domy samopomocy ich nie przyjmą, ze względu na to, że wymagają ciągłej, specjalistycznej opieki, a to kosztuje. Nie udawajmy, że problemu nie ma. Są samorządy, które przeznaczają pulę pieniędzy na wsparcie i zajęcia dla niepełnosprawnych po 25. roku życia. Kochamy nasze dzieci i chcemy, aby były z nami w domu, ale robimy się coraz starsi, a one wymagają fachowej opieki.
Jolanta Gierasimiuk, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych UM Chełm stwierdziła, że miasta nie stać na wsparcie osób niepełnosprawnych powyżej 25. roku życia i nie widzi w tym przypadku „żadnej furtki”. Zapewniła, że niedawno poruszała ten temat podczas spotkania z zastępcą rzecznika praw obywatelskich w Chełmie, który sugerował, iż żadne rozwiązania w tym temacie w najbliższym czasie nie są planowane. – Nie mamy źródła finansowania zajęć dla osób niepełnosprawnych powyżej 25. roku życia, którzy wymagają specjalistycznej opieki, generującej ogromne nakłady – stwierdziła dyrektor Gierasimiuk.
Pomysł na wsparcie niepełnosprawnych dorosłych ma Zygmunt Gardziński, przewodniczący Rady Miasta Chełm. Zwrócił on uwagę, że skoro państwo nie rozwiązuje problemu w sposób ustawowy, miasto mogłoby wydzielić pieniądze na zajęcia dla osób niepełnosprawnych powyżej 25. roku życia z rezerwy budżetowej, a ośrodek „Nadzieja” mógłby się o nie postarać w procedurze konkursowej. Głos w sprawie zabrał Stanisław Mościcki, wiceprezydent Chełma, który stwierdził, że MPEC jest spółką prawa handlowego i nie mógłby na takich warunkach jak miasto przekazać „Unimarketu” ośrodkowi. – Przejmiemy „Unimarket” od MPEC-u i przekażemy ośrodkowi „Nadzieja” za symboliczną złotówkę w pierwszym kwartale tego roku – zadeklarował Mościcki. – Warunek jest taki, że ma być rozwiązany problem zarówno osób do, jak i powyżej 25. roku życia. Miasto może też dołożyć na zajęcia dla osób niepełnosprawnych po 25. roku życia kilkadziesiąt tysięcy złotych, które byłyby do rozdysponowania w drodze konkursowej. (mo)

Dyrekcja ośrodka „Nadzieja” nawiązała współpracę z pobliską parafią i planuje budowę „Domu marzeń dla głęboko niepełnosprawnych”, oferującego wsparcie dla osób upośledzonych, bez względu na ich wiek. Ci, którzy chcą wspomóc inicjatywę, mogą przekazać na ten cel 1 proc. swojego podatku. Szczegóły: tel. nr 82 563 90 38 lub na stronie internetowej www.podajmysobierece.com.pl