Dzieci ważniejsze niż sentymenty

– Pień zdrowy, wszyscy mieszkańcy klatki podpisali się pod apelem o niewycinanie drzewa, a Urząd Miasta i tak wydał zgodę na wycinkę i Chełmska Spółdzielnia Mieszkaniowa wykonała wyrok – mieszkańcy ul. Wolności ubolewają nad wyciętą wierzbą.

– Trzeba sobie zadać pytanie, co jest ważniejsze: drzewo czy bezpieczeństwo dzieci, które bawią się tuż przy nim. Dla mnie zawsze ważniejsze będzie to drugie – podkreśla Irena Żółkiewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska w chełmskim magistracie. Jej decyzja po obejrzeniu przy ul. Wolności w Chełmie pochylonej nad placem zabaw wierzby z widocznym wypróchnieniem i zdeformowanym pniem, nie mogła być zatem inna niż – wycinka.
Mieszkańcy próbowali powstrzymać wykonanie decyzji, występując z petycją. Jedni do tematu podchodzili sentymentalnie, wspominając okoliczności posadzenia wierzby 31 lat temu. Inni twierdzili, że – wbrew opinii Urzędu Miasta – było to zdrowe, piękne drzewo.
Chełmska Spółdzielnia Mieszkaniowa, mając rozstrzygnięcie z magistratu w ręku, nie uległa apelom mieszkańców i zdecydowała się na wycinkę. – Dziwi mnie tylko jedna rzecz. Mieszkańcy chyba nie zdają sobie sprawy z tego, jaką odpowiedzialność wzięlibyśmy na siebie, nie dostosowując się do decyzji, jaką otrzymaliśmy z Urzędu Miasta. Tam jest napisane wprost, że drzewo stwarzało zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i mienia. A my nie na takie ryzyko nie możemy sobie pozwolić – komentuje Ewa Jaszczuk, prezes spółdzielni. (mg)