Dzielnica wpychana na megaśmietnik

– Czujemy się zlekceważeni. Ponad 900 osób wyraziło sprzeciw. Nie jesteśmy Don Kichotami, ale po decyzji urzędników jakbyśmy szli bez przyłbic naprzeciw czołgom – mówi Jacek Skiba, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie. Firma Eko Dyś uzyskała pozytywną opinię środowiskową na urządzenie na Zadębiu megaskładowiska niebezpiecznych odpadów.


W styczniu br. mieszkańcy Hajdowa-Zadębia przerazili się zamiarami firmy Eko Dyś, gdy mieli możliwość składania uwag do raportu oddziaływania na środowisko nowego składowiska odpadów. Według tego dokumentu rocznie ma tam trafiać: 180 ton odpadów chorobotwórczych oraz innych form materiału genetycznego, 10 ton części ciał oraz pojemników na krew, 10 ton narzędzi chirurgicznych, 30 ton osadów z klejów, 30 ton kwasów trawiących, 30 ton emulsji olejowych, 30 ton olejów silnikowych, 50 ton opon, 90 ton chemikaliów zawierających odpady niebezpieczne, 30 ton azbestu, 30 ton baterii i akumulatorów, 10 ton leków, 35 ton innych odpadów chorobotwórczych, 30 ton wygarbowanych skór zawierających toksyczny chrom, dziesiątki ton substancji łatwopalnych, trudno wyobrazić sobie skalę zagrożenia – inwestor podaje 107 pozycji odpadów, które chce umieścić na tym składowisku.

Po niewielkich korektach ze strony inwestora Wydział Ochrony Środowiska wydał w ostatnich dniach pozytywną opinię środowiskową. Eko Dyś ma otwartą drogę do starania się o pozwolenie na budowę składowiska. – My, zwykli ludzie, w sensie takim, że nie jesteśmy specjalistami z dziedziny chemii, fizyki, czujemy się normalnie zlekceważeni. Intuicyjnie wyczuwamy ogromne zagrożenie. Protestujemy, bo przecież chodzi tu o nasze bezpieczeństwo, o bezpieczeństwo naszych rodzin, dzieci, pracowników innych firm z naszej dzielnicy.

903 osoby podpisały się pod sprzeciwami dla tej inwestycji. Jesteśmy osamotnieni. Możemy zaskarżyć tę decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, potem do sądu administracyjnego. Ale po jednej stronie my, zwykli ludzie, a po drugiej stronie reprezentanci firm, które dysponują ogromnymi środkami finansowymi. Nie jesteśmy Don Kichotami, jednak wygląda to tak, jakbyśmy bez przyłbic stanęli przeciw czołgom, to już kolejny raz z rzędu – mówi rozgoryczony Jacek Skiba, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie.

– Mamy wrażenie, że Sanepid, Wydział Ochrony Środowiska UM Lublin, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, a więc instytucje, w których pracuje mnóstwo wykształconych specjalistów, zgadzają się zawsze na wszelkie pomysły skazania naszej dzielnicy na bytowanie na wielkim śmietniku. Nasz upór, upór zwykłych ludzi dowiódł już, że sądy uznały, iż urzędnicy podejmowali w tym zakresie błędne decyzje. Chciałoby się, żeby były naszymi reprezentantami, mieszkańców naszego miasta – dodaje.

Przewodniczący J. Skiba przypomina uchylone decyzje w sprawie zamiaru budowy przez norweską firmę Tergo Power bioelektrowni opalanej słomą przy ul. Mełgiewskiej (4000 osób protestowało) czy też zakładu pirolizy opon przy ul. Grygowej (mieszkańcy zagrozili, że zablokują wjazd samochodom siedleckiego inwestora). Inwestorzy przy każdej takiej inwestycji zapewniali o jej bezpieczeństwie dla środowiska. Popierały ich szerokie działania piarowskie, dobrze opłacani prawnicy. – Myślimy, żeby 10 000 zł z rezerwy celowej przesunąć na wynajęcie fachowej obsługi prawnej przy ewentualnym zaskarżeniu decyzji środowiskowej Eko Dyś do SKO. Nie wiemy, czy na taki manewr zgodzi się Ratusz – zapowiada Jacek Skiba. – Cała dzielnica żyje jakby wyrzucona na gigantyczny śmietnik. Mamy sortownię Kom-Eko, oczyszczalnię miejskich ścieków, Eko Dyś, Eko Pak, a na Łagiewnicką trafia śnieg z całego Lublina, funkcjonuje tu wiele zakładów z uciążliwą chemią.

Społecznik mówi, że w Wólce Rokickiej, gdzie funkcjonuje Zakład Zagospodarowania Odpadów mieszkańcy, w ramach jakiejś rekompensaty, są przynajmniej zwolnieni z opłat za śmieci, z podatków, mają też limit bezpłatnego zużycia gazu. Być może i Hajdów-Zadębie upomni się o takie „przywileje”.

Przy ostatnich „przepychankach” z Eko-Pak, które przy ul. Grygowej postawi centrum recyklingu, lokalna społeczność wywalczyła większą izolację ścian od strony osiedla socjalnego, nasadzenia drzew, siłownię na Grygowej, plac zabaw, inwestor obiecał też wsparcie w aktywizacji zawodowej mieszkańców, festyn itp.

– Zrezygnowali z pracy na 3 zmiany, nie będzie produkcji w weekendy. W jakimś sensie osiągnęliśmy kompromis, chociaż nie do końca, ale była jakaś wymiana piłek. Natomiast w sprawie Eko Dyś – praktycznie nic – podkreśla Jacek Skiba.

Wydział Ochrony Środowiska uwagi społeczności lokalnej w zdecydowanej części uznał za niezasadne. – Dlaczego po poprzednich błędach w przypadku Tergo Power, czy zakładu pirolizy opon nie wyciągnięto wobec urzędników konsekwencji? Przecież sąd udowodnił im błędy? – zastanawia się przewodniczący Skiba. Stowarzyszenie „Ekologiczny Lublin” otrzymało decyzję środowiskową w ubiegły czwartek. Przewodnicząca Krystyna Brodowska wspólnie z innymi aktywistami zapoznaje się z jej treścią, decyzja o ewentualnym zaskarżeniu do SKO zapadnie wkrótce. Do sprawy wrócimy. (l)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here